Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po pierwsze, w art. 2 § 1 KW ustanowiona jest zasada, w myśl której jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia wykroczenia, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy. Proszę nie wprowadzać czytających w błąd. Niewiedza urzędników tylko świadczy, że stanowiska które zajmują nie są dla nich - a dla ludzi kompetentnych.
No i stały czas dla każdej prędkości jest błędem, jak wypowiadają się fachowcy, bo przy różnych prędkościach zmienia się i czas i droga zatrzymania. Ponoć tak właśnie jest np w Szwecji - dla 60km/h jest 4s, dla 70km/h jest 5s. W Austrii jest wprawdzie też 3 s jak u nas, ale tam przed żółtym mruga zielone przez kolejne 3s. Podobne rozwiązania powinno się przyjąć u nas. Problemy z wjazdem na czerwony na pewno by się zdecydowanie zmniejszyły (no ale wpływy z mandatów również).
Żółte trwa 3sekundy ZAWSZE!! Wynika to z przepisów.
Podpowiedzcie ludziom, że od 1 stycznia nic nie będą musieli płacić niech on se wsadzi te mandaty !! http://anuluj-mandat.pl/blog/post/w-styczniu-2016-czeka-nas-lawina-umorzen-spraw-mandatowych
Droga zatrzymania przy prędkości 50 km/h (taka prędkość zazwyczaj obowiązuje w miastach) to minimum ok 30 metrów. Nie ma więc możliwości nie wjechania na żółtym, jeśli żółte zapali się gdy pojazd jest bliżej. I tak też jest to zdefiniowane: sygnał żółty – zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania. Można więc legalnie wjechać na żółtym. Problem się zaczyna, gdy żółte jest na tyle krótkie, że ani nie można wyhamować ani zdążyć przed czerwonym. I taka sytuacja jest świetną "maszynką" do łupienia kierowców.
Za to piesi zawsze wchodzą na przejście na zielonym i zdążają je opuścić przed zapaleniem się czerwonego. Gdy nie ma świateł to dobry ziomek pieszy (gadający przez telefon) zawsze upewni się, że nie wchodzi wprost pod samochód. Nigdy też nie ma sytuacji gdy pieszy skracają sobie drogę przechodząc w miejscu niedozwolonym bo nie chce się podejść kilkudziesięciu metrów do przejścia. A gdy są barierki między jezdniami i widać czasami jak ludzie skracając sobie drogę przez nie przeskakują to tylko i wyłącznie po to by sprawdzić poprawność zamontowania przegrody i promować zdrowy tryb życia - przecież to taki bieg przez płotki.
Kierowcom nigdy nic nie pasuje. Najlepiej byłoby gdyby im cały czas paliło się zielonym. Czasem nawet jak mają strzałkę zieloną to szybko przejeżdżają nie zważając,że przed maską ma pieszego. Nawet pomarańczowe światło zabrania wjeżdżania na pasy,ale wtedy kierowcy jeszcze przyspieszają.
Po pierwsze, w art. 2 § 1 KW ustanowiona jest zasada, w myśl której jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia wykroczenia, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy. Proszę nie wprowadzać czytających w błąd. Niewiedza urzędników tylko świadczy, że stanowiska które zajmują nie są dla nich - a dla ludzi kompetentnych.
No i stały czas dla każdej prędkości jest błędem, jak wypowiadają się fachowcy, bo przy różnych prędkościach zmienia się i czas i droga zatrzymania. Ponoć tak właśnie jest np w Szwecji - dla 60km/h jest 4s, dla 70km/h jest 5s. W Austrii jest wprawdzie też 3 s jak u nas, ale tam przed żółtym mruga zielone przez kolejne 3s. Podobne rozwiązania powinno się przyjąć u nas. Problemy z wjazdem na czerwony na pewno by się zdecydowanie zmniejszyły (no ale wpływy z mandatów również).
Żółte trwa 3sekundy ZAWSZE!! Wynika to z przepisów.