Tak się złożyło, że w jednym artykule można napisać rzeczy dobre i niedobre w związku z posiadaniem czworonogów. Dobra to taka, że urząd nie powinien zabraniać wchodzenia z psem do budynku. Zła natomiast to – tradycyjny o tej porze – widok trawników wyłaniających się spod śniegu.
Posiadanie zwierząt to nie tylko przyjemność, ale również i obowiązek. Wydaje się, że nie wszyscy o tym pamiętają. Choć trzeba też dodać, że niektóre sprawy związane z czworonogami dotyczą nie tylko ich właścicieli. Przekonali się o tym urzędnicy z Gdańska, którym nie podobało się, że część osób chce wchodzić z psami do urzędu oraz innych podległych urzędowi placówek. Sprawa ta całkiem niedawno znalazła nawet swój finał w sądzie.
- Zakazanie wprowadzania zwierząt domowych na dany teren jest środkiem nadmiernie ograniczającym swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, a swoboda przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt domowych. Cel ustawy, a pośrednio również regulaminu, jakim jest dążenie do utrzymania czystości i porządku w gminie nie pozwala na wprowadzanie tak daleko idących zakazów – argumentował prokurator, który zaskarżył uchwałę Rady Miasta Gdańska do wojewódzkiego sądu administracyjnego.
Sąd podzielił to stanowisko prokuratora. Zresztą nie tylko w tym mieście sądy uważają, że ograniczanie możliwości poruszania się właścicieli zwierząt, to zbyt daleko idące uprawnienia urzędów lub zarządców nieruchomości wobec konieczności zapewnienia i utrzymania porządku. Informowaliśmy już ponad rok temu na naszych łamach, że wszelkie tabliczki na osiedlach zakazujące wyprowadzania psów nie są zgodne z przepisami prawa. Obecnie tę swobodę poruszania się sąd w Gdańsku rozciągnął także na urzędy.
Co wcale nie znaczy, że właściciele z czworonogami mogą chodzić jak im się chce i nie poczuwać się do żadnego obowiązku. Przede wszystkim istnieje obowiązek trzymania psa na smyczy i w kagańcu, aby nie zrobił nikomu krzywdy. I jest też obowiązek, z którym najtrudniej radzą sobie właściciele psów. O tym, jak bardzo to uciążliwy problem można się przekonać obecnie przechodząc przez dowolny trawnik. Odchodząca zima odkryła wiele przykrych niespodzianek.
Właściciele psów niechętnie sprzątają po swoich pupilach, mimo, że mają taki obowiązek. Warto im przypomnieć, że fakt, iż mogą wchodzić do urzędów, restauracji czy na place zabaw ze swoimi czworonogami, nie oznacza, że nie mają obowiązków. Za nieuprzątnięcie nieczystości po swoim psie można zapłacić nawet kilkuset złotowy mandat. I w takim przypadku raczej nie ma co liczyć, że po stronie właściciela, który nie sprząta po swoim pupilu, stanie ponownie prokurator.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dopiero wiosna odsłoniła prawdę o brudasach zwanych właścicielami psów.
Dopiero wiosna odsłoniła prawdę o brudasach zwanych właścicielami psów.