Zambrowskie ulice stały się areną bezpardonowej walki polityczno-społecznej. Przy głównych trasach wjazdowych do miasta pojawiły się wielkoformatowe billboardy, które jaskrawą kolorystyką i ostrym przekazem uderzają bezpośrednio w ministra rolnictwa, Stefana Krajewskiego. Akcja Ruchu Gospodarstw Rodzinnych (RGR) to nie tylko głos w obronie aresztowanego rolnika, ale przede wszystkim oskarżenie o rażącą hipokryzję i stosowanie podwójnych standardów przez obecną władzę. Zdaniem wielu rolników lokalny lider PSL zachowuje się jak mściwy partyjny kacyk nadużywający władzy.
Każdy, kto wjeżdża do Zambrowa drogami krajowymi DK63 i DK66, nie może przejść nie widząc nowych banerów wzywających Stefana Krajewskiego, lokalnego lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego, do przyzwoitego zachowania. Najbardziej wyeksponowany billboard zawisł na Alei Wojska Polskiego, przy skrzyżowaniu z ul. ks. Henryka Kulbata, rzucając wyzwanie ministrowi hasłem: „Stefan! uwolnij rolnika”. Podobne konstrukcje stanęły przy ul. Mazowieckiej w sąsiedztwie Galerii Bem oraz przy rondzie u zbiegu ul. Kościuszki i Mazowieckiej. Czarno-czerwono-biała grafika z panelami „PRAWO, NIE STRACH” ma jasno komunikować: środowisko rolnicze nie zgadza się na to, co nazywa „polityczną pokazówką”.
Zaczęło się 9 stycznia 2026 roku. Marcin Z., 35-letni rolnik z Lubelszczyzny, w akcie desperacji po ogólnopolskich protestach, podjechał pod dom ministra Krajewskiego i wylał przed bramą 500 litrów gnojowicy. Według śledczych próbował też uszkodzić ogrodzenie i kierował groźby pod adresem rodziny polityka oraz konstytucyjnych organów państwa. Całość dokumentował w sieci.
Reakcja aparatu państwowego była błyskawiczna i – zdaniem wielu obserwatorów – drastycznie nieproporcjonalna. Sąd, na wniosek prokuratury, zdecydował o dwumiesięcznym areszcie tymczasowym. Marcin Z., ojciec trójki małych dzieci i jedyny żywiciel rodziny, trafił za kraty jak groźny przestępca, choć nie ukrywał swojej tożsamości. Dla środowisk zrzeszonych w RGR i sympatyków Konfederacji to jasny sygnał: system chce zastraszyć rolników, stosując środki zapobiegawcze, które powinny być zarezerwowane dla mafii, a nie dla zdesperowanych producentów żywności.
O całym zdarzeniu wraz z kontekstem pisaliśmy TUTAJ
To, co najbardziej bulwersuje autorów kampanii billboardowej, to krótką pamięć i hipokryzja obecnego kierownictwa resortu rolnictwa. W kuluarach i na rolniczych forach huczy od przypomnień o wydarzeniach z 2020 roku. Wówczas, podczas protestów przeciwko „Piątce dla zwierząt”, gnojowica również płynęła pod domami polityków – tyle że wtedy ofiarą był poseł PiS, Kazimierz Gwiazdowski.
Jak wytykają organizatorzy akcji, w tamtych wydarzeniach miał uczestniczyć obecny dyrektor gabinetu ministra Krajewskiego. Wtedy wylewanie nieczystości pod domem przeciwnika politycznego z PiS było elementem „walki o sprawę” i obywatelskiego sprzeciwu. Dziś ten sam człowiek jest prawą ręką ministra, który za niemal identyczny czyn wysyła rolnika do aresztu. Ta rażąca nierówność w traktowaniu „swoich” i „wrogów” kłuje w oczy mieszkańców regionu.
Dlaczego kiedyś był to słuszny protest, a dziś jest to „terroryzm” i groźby karalne? - pytają rolnicy z RGR.
Ich wątpliwości podziela wielu rolników. Wielu z nich zadaje pytania Krajewskiemu na spotkaniach, które organizuje. Ten nie odpowiada na zarzuty mówiąc, że zatrzymany to sympatyk Konfederacji Grzegorza Brauna. I dalej afiszuje się przy każdej okazji uczestnicząc w rautach, otwarciach i konferencjach prasowych chwaląc się swoją aktywnością w działaniach na rzecz regionu.
Podczas gdy minister Krajewski mówi o naruszonym mirze domowym, po drugiej stronie dramatu stoi żona Marcina Z., która z dnia na dzień została sama z trójką dzieci i gospodarstwem. Izolacja jedynego żywiciela rodziny w sytuacji, gdy mężczyzna ma stałe miejsce zamieszkania i nie ma ryzyka jego ucieczki, jest przez prawników z Instytutu Ordo Iuris określana jako środek bezzasadny.
„Rolnik nie może być ofiarą systemu” – to hasło z zambrowskich billboardów nabiera szczególnego znaczenia, gdy patrzy się na sytuację materialną bliskich zatrzymanego.
W sieci ruszyły zbiórki, a apel żony o pomoc stał się symbolem walki matki o przetrwanie. Środowisko rolnicze pyta retorycznie: czy areszt ma służyć zapewnieniu toku śledztwa, czy jest po prostu zemstą polityka, który poczuł się urażony na własnym podwórku?
Kampania billboardowa Ruchu Gospodarstw Rodzinnych to sygnał, że sprawa Marcina Z. nie zostanie zamieciona pod dywan. Billboardy przy DK63 i DK66 mają przypominać ministrowi każdego dnia o człowieku, który przebywa w izolacji, podczas gdy jego współpracownicy za podobne czyny w przeszłości nagradzani byli stanowiskami.
Czy Stefan Krajewski zdobędzie się na refleksję nad proporcjonalnością działań podległych mu pośrednio służb? Czy przypomni sobie czasy, gdy gnojowica pod domem oponenta nie była powodem do wsadzania ludzi za kraty? Na razie nie tylko w Zambrowie trwa oczekiwania na reakcję Stefana Krajewskiego, który na swoich mediach społecznościowych chwali się swoimi osiągnięciami w morsowaniu. Billboardy z hasłem „PRAWO, NIE STRACH” są codziennym wyrzutem sumienia dla resortu, który zdaje się zapominać o swoich korzeniach i dawnych metodach walki.
Sprawa Marcina Z. i akcja billboardowa RGR obnażyły słabość obecnej komunikacji na linii władza-wieś. Zamiast dialogu o umowie z Mercosur czy problemach z opłacalnością produkcji, mamy prokuratorskie zarzuty i policyjne parkingi. Minister Krajewski, kreujący się na obrońcę polskiej wsi, musi dziś zmierzyć się z wizerunkiem polityka, który surowo karze za to, na co wcześniej przymykał oko u swoich współpracowników.
Marcinowi Z. grozi do 5 lat więzienia. Jednak to, jaki wyrok wystawi ministrowi lokalna społeczność i rolnicy z całej Polski, może okazać się znacznie dotkliwsze niż decyzja sądu w Łomży. Czy billboardy z Zambrowa to dopiero początek społecznego sprzeciwu wobec tego, co rolnicy nazywają „dyktaturą hipokryzji”?
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze