Reklama

Czy Duma Podlasia podbije twierdzę przy Kałuży? W sobotę Jaga gra w Krakowie

Mówi się, że Kraków to królewskie miasto. W najbliższą sobotę, 14 lutego, oczy całej piłkarskiej Polski będą zwrócone na stadion przy ulicy Kałuży z innego powodu. W dniu świętego Walentego lider PKO BP Ekstraklasy, Jagiellonia Białystok, uda się na randkę z jedną z najtrudniejszych do zdobycia twierdz w lidze. Wyzwanie jest ogromne, bo choć „Jaga” jedzie tam jako główny kandydat do mistrzostwa, to Cracovia u siebie rzadko kiedy pozwala gościom na radosne śpiewy po końcowym gwizdku. "Pasy" mają za sobą serię pięciu spotkań bez porażki.

Walentynki w paszczy lwa

"Pasy" mają za sobą serię pięciu spotkań bez porażki. W poprzedniej kolejce byli bliscy przegranej: nie dość, że przegrywali z Lechią Gdańsk to jeszcze grali w osłabieniu po tym jak po błędzie sędziego Tomasza Kwiatkowskiego z boiska wyleciał Rafał Knap. Mimo to - grając w dziesiątkę - zagrali jak z nut i uratowali remis. Nic dziwnego, że tym spotkaniem pokazali, że mają twardy charakter i byle co nie łamie ekipy trenera Luki Elsnera. 

Białostoczanie po zimowej przerwie wrócili do gry w trybie „walca”. Najpierw pewne 3:1 z Widzewem w Łodzi, a potem prawdziwy koncert i rozbicie Motoru Lublin 4:1 przed własną publicznością. Efekt? 35 punktów na koncie, mecz zaległy w zanadrzu i zasłużony fotel lidera. Jednak sobotni wyjazd to klasyczny „test mistrza” – Cracovia zajmuje 5. lokatę, traci do nas tylko cztery „oczka” i u siebie w tym sezonie przegrała zaledwie raz. Czy Jagiellonia znajdzie klucz do krakowskiego sejfu?

Reklama

Twierdza Kraków i zimowe przemeblowanie „Pasów”

Stadion Cracovii stał się w trwającej kampanii miejscem, gdzie łamały się zęby największych marek. Raków Częstochowa wyjechał stąd z bagażem dwóch goli, Legia Warszawa poległa 1:2, a Lech Poznań musiał zadowolić się remisem. Jedynym zespołem, który zdołał wywieźć stąd komplet punktów, był Motor Lublin. To pokazuje, jak wysoko zawieszona jest poprzeczka.

Gospodarze nie próżnowali w zimowym okienku transferowym, choć musieli przełknąć gorzką pigułkę – stratę swojego najlepszego strzelca, Filipa Stojilkovicia, który przeniósł się do włoskiej Pisy. Trener Luka Elsner dostał jednak w zamian nowe „zabawki” do ataku. Pod Wawel zawitał reprezentant Kamerunu Jean Batoum oraz utalentowany młodzieżowiec Wiktor Bogacz. Szczególnie Batoum, sprowadzony z Izraela, ma być odpowiedzią na brak skuteczności w ważnych meczach. Cracovia w tym sezonie ma jednak problem z „wielką czwórką” – nie pokonali jeszcze nikogo, kto był nad nimi w tabeli. Sobota to dla nich idealna okazja, by udowodnić, że realnie liczą się w walce o europejskie puchary.

Reklama

Jaga bez Jesusa, ale z rozpędzonym Pululu

Największą bolączką trenera Adriana Siemieńca przed sobotnim starciem nie jest jednak forma rywala, a rubryka „zawieszenia”. W Krakowie nie zobaczymy Jesúsa Imaza. Hiszpański magik musi pauzować za żółte kartki, co dla ofensywy Jagiellonii jest ciosem dotkliwym. Imaz to mózg operacji, zawodnik, który jednym podaniem potrafi otworzyć drogę do bramki. Bez niego ciężar kreowania akcji spadnie na barki kolegów, w tym Norberta Wojtuszka, który również znalazł się w jedenastce ostatniej kolejki.

Na szczęście dla kibiców z Białegostoku, w życiowej formie jest Afimico Pululu. Popularny Pulu po meczu z Motorem został wybrany zawodnikiem kolejki i emanuje pewnością siebie.

Reklama

– Wysłaliśmy mocny sygnał reszcie stawki: jesteśmy, nie umarliśmy – powiedział Pululu w klubowych mediach i trudno mu nie wierzyć.

Przy braku Imaza, to właśnie na sile, zastawieniu się i instynkcie snajperskim Pululu będzie opierać się plan Jagiellonii na rozmontowanie defensywy Cracovii, która zagra bez swojego kluczowego obrońcy, Oskara Wójcika (również nadmiar kartek). Pytanie brzmi jak trener Adrian Siemieniec rozstawi piłkarskie szachy: ma do swojej dyspozycji Sameda Bazdara, który potrafi grać zarówno w ataku jak i na skrzydle. Do zdrowia powrócić powinien już Kamil Jóźwiak, a możliwości rotowania stwarza też Bartek Mazurek, który może zagrać i na skrzydle i w środku pomocy (zarówno w ofensywie jak i defensywie). Możliwości wyboru zatem są całkiem spore. 

Reklama

Taktyczne szachy młodych trenerskich wilków

Sobotnie starcie to także niezwykle ciekawy pojedynek na ławkach trenerskich. Z jednej strony Adrian Siemieniec – architekt sukcesu Jagi, preferujący ofensywny, odważny futbol, który potrafi swój zespół ustawić tak aby cierpiąc w obronie zbierał się do zadania śmiertelnych ciosów rywalowi. Z drugiej Luka Elsner – 43-letni Słoweniec z potężnym europejskim CV. Elsner prowadził kluby we Francji (Amiens, Le Havre, Reims) i Belgii, a od lipca 2025 roku buduje nową jakość przy Kałuży. Jego bilans w „Pasach” to 9 zwycięstw, 7 remisów i 6 porażek.

Elsner to zwolennik zdyscyplinowanej gry, co widać po bilansie bramkowym Cracovii (27:22). „Pasy” nie rzucają się do szaleńczych ataków, wolą wyczekać rywala. Jagiellonia natomiast uwielbia dominować. To starcie dwóch różnych filozofii: wyrachowania Elsnera i polotu Siemieńca. W ostatnim meczu z Lechią Gdańsk Cracovia pokazała ogromną odporność, grając w dziesiątkę i wyrywając remis. To ostrzeżenie dla Jagi – ekipa Elsnera nigdy się nie poddaje i potrafi cierpieć na boisku. A Siemieniec? On również pokazał nieraz, że potrafi zaskoczyć nieszablonowym ustawieniem. Na konferencji po meczu z Motorem Lublin zasygnalizował, że zmiana ustawienia jest możliwa, gdy dojdzie do wniosku, że zawodnicy prezentujący wysoką formę nie pasują do dotychczas granego schematu. Czy zobaczymy to już w Krakowie? 

Reklama

Historia obiecuje grad bramek

Jeśli ktoś szuka argumentu za tym, by w sobotnie popołudnie zasiąść przed telewizorem, to jest nim historia bezpośrednich spotkań tych drużyn. Ostatnie pięć meczów Jagi z Cracovią to prawdziwy rollercoaster emocji i... grad goli. Padło w nich łącznie 27 bramek, co daje niewiarygodną średnią 5,4 gola na mecz! Latem w Białymstoku padł wynik 5:2 dla Jagiellonii, mimo że do przerwy to krakowianie prowadzili.

Statystyki sugerują, że nuda nam nie grozi. Cracovia będzie żądna rewanżu za letnie upokorzenie (porażka 2:5), a Jagiellonia chce udowodnić, że potrafi wygrywać seryjnie także na wyjazdach (z czym jesienią bywało różnie – tylko 4 wygrane na 11 prób). Zwycięstwo w Krakowie byłoby nie tylko pięknym prezentem walentynkowym dla fanów z Podlasia, ale przede wszystkim potężnym krokiem w stronę upragnionego mistrzostwa.

Reklama

Mecz jako sędzia poprowadzi Piotr Lasyk z Bytomia, a pomagać mu będą Sławomir Kowalewski i Damian Rokosz. Sędzią technicznym został wyznaczony Patryk Świerczek, a system VAR będą obsługiwać Łukasz Szczech i Filip Kaliszewski. 

Początek meczu Cracovia – Jagiellonia w sobotę, 14 lutego, o godzinie 14:45. Relację na żywo i transmisję możecie śledzić w stacji Canal+ Sport 3.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/02/2026 08:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama