Reklama

Jagiellonia kontra miliony Widzewa. Mecz w mroźnej scenerii?

Od piątku do poniedziałku zaplanowane są mecze pierwszej tegorocznej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Żółto-czerwoni powitają 2026 rok w Łodzi, a rywalem będzie Widzew. Początek tego spotkania o godzinie 17.30, a obejrzeć go będzie można na płatnym kanale CANAL+ Sport 3 oraz w bezpłatnym TVP Sport. Mecz można będzie obejrzeć również na platformie streamingowej CANAL+ online i tvpsport.pl. Mecz nie zwykłym mecz otwarcia rundy wiosennej: to także konfrontacja różnych filozofii budowania klubu oraz potentata z kopciuszkiem na rynku transferowym. W tle będzie też walka z arktycznym mrozem, który może postawić całe widowisko pod znakiem zapytania. Meteorolodzy przewidują, że przed meczem temperatura może spać poniżej -15 stopni Celsjusza.

Wydatki Widzewa na transfery większe niż budżet Jagi

Gdyby o wyniku meczu decydowały wyciągi z kont bankowych to Jagiellonia nie powinna wyjeżdżać z Białegostoku. To, co wydarzyło się zimą w Łodzi, przechodzi najśmielsze wyobrażenia o realiach polskiej ligi. Dzięki potężnemu wsparciu Roberta Dobrzyckiego, właściciela Widzewa ten klub stał się transferowym hegemonem w polskiej lidze. 

- Widzew wydał na transfery większą sumę niż nasz cały budżet klubowy - mówił Adrian Siemieniec na przedmeczowej konferencji prasowej. 

Jak powiedział Kamil Jackiewicz na naszym kanale YouTube łódzki klub swoimi wydatkami przewyższył transferowe zakupy w przerwie zimowej w hiszpańskiej LaLiga wydając na wzmocnienia niewyobrażalne 16 milionów euro. Dla porównania, rekord transferowy Jagiellonii to około 600 tysięcy euro (zakup Ognjena Mudrinskiego przed kilku laty). Jeżeli dokładnie zacząć liczyć to wychodzi na to, że łodzianie w tym roku wydali już więcej, niż Duma Podlasia w nowych piłkarzy ostatnie kilkanaście lat. W szeregach Widzewa pojawili się: Przemysław Wiśniewski (4 mln euro), Emil Kornvig (3,5 mln euro), Carlos Isaac (1 mln euro), Osman Bukari (5 mln euro), Christopher Cheng (900 tys. euro) i Bartłomiej Drągowski (300 tys. euro). Ten ostatni to– wychowanek Jagiellonii, który po raz pierwszy od 2016 może zagrać w polskiej Ekstraklasie.

Reklama

Sytuacja w Białymstoku pod tym względem jest znacznie spokojniejsza. Z podstawowego składu zabraknie tylko Oskara Pietuszewskiego, który trafił do FC Porto. Jagę opuścili też inni gracze, którzy nie przebili się do podstawowego składu: Luka Prip, Alex Cantero i Cezary Polak. Plotkuje się o odejściu Duśana Stojinovicia oraz Afimico Pululu, ale przed inauguracyjnym meczem brak oficjalnego potwierdzenia, że odeszli oni z drużyny. Rzutem na taśmę Jagiellonia ściągnęła trzy nowe nazwiska: Samed Bazdar (napastnik, Matias Nahuel (lewy skrzydłowy), Guilherme Montoia (lewy obrońca) i Apostolos Konstantopoulos (środkowy obrońca). Wieść o ściągnięciu tego gracza pojawiła się dosłownie w przeddzień meczu w Łodzi.  

Taras Romanczuk: Szacunek tak, strach nie

Dla kibiców żółto-czerwonych to czas sprawdzianu: po udanej jesieni przychodzi czas na weryfikację formy w starciu z przeciwnikiem, który w zimowym okienku transferowym zaszokował całą piłkarską Polskę. Czy zgranie i stabilizacja okażą się silniejsze od „papierowej” potęgi wartej miliony euro? W białostockim obozie mimo finansowej dysproporcji nikt nie zamierza pękać. Kapitan zespołu, Taras Romanczuk, na przedmeczowej konferencji prasowej z dużą pewnością siebie ocenił sytuację kadrową obu zespołów.

Reklama

–My ich szanujemy, ale na pewno nie czujemy strachu. To, że nie doszło u nas do zmian to może być nasz atut, będą potrzebowali zgrania, nad czym z pewnością pracowali już podczas zgrupowania. Trudno mi określić ile będą potrzebowali czasu, aby wszystko zatrybiło. Chciałbym jednak skupić się na nas. Nasza wyjściowa jedenastka, względem tej z jesieni nie zmieniła się aż tak bardzo. Owszem, odszedł Oskar, ale to szansa dla Kamila Jóźwiaka, aby pokazał że jest wartościowym zawodnikiem. Przepracował on cały okres przygotowawczy, czego mu brakowało jesienią - mówił Romanek.

Kapitan Jagi podkreśla, że w Widzewie trwa budowa nowej hierarchii, a ekipa Jagiellonii opiera się na stałych fundamentach i zawodnikach, którzy znakomicie się znają i rozumieją. I właśnie to zgranie powinno okazać się kluczowe, zwłaszcza w pierwszej kolejce po wznowieniu rozgrywek.

Reklama

- Nie wiem jaka jest filozofa Widzewa, oczywiście imponuje kwota transferowa, w kontekście sezonu mówimy o całym budżecie Jagiellonii, dla nas są to kwoty ogromne. Jak to się przełoży na boisko? Pokaże życie. Trudno jest dzisiaj na to odpowiedzieć. Jeżeli zawodnicy byli ściągani z pewnym namysłem i zamiarem dopasowywania do całości to mogą pokazać pełnię możliwości bardzo szybko. Nie jest tak, że to jakim składem wyjdzie Widzew i jak będzie grał jest dla nas niewiadomą, choć skład się radykalnie zmienił. Mamy swoje spostrzeżenia, a zmiany w grze dokonują się czasem nawet czasie meczu. Będziemy tym zarządzać w odpowiednim czasie - zapowiedział Siemieniec. 

Arktyczna aura i mecz pod znakiem zapytania

Największym aktorem sobotniego widowiska może okazać się jednak pogoda. Mieszkańcy regionu odczuwają już skutki napływu arktycznego powietrza, ale w Łodzi sytuacja ma być krytyczna. Synoptycy prognozują, że w trakcie meczu termometry wskażą -13°C, a temperatura odczuwalna z powodu wiatru może spaść nawet poniżej -20°C. Jeszcze przed tym meczem właściciel szczecińskiej Pogoni powołując się na prognozy pogody przepowiadająca bardzo niską temperaturę i atak zimy proponował przełożenie z urzędu całej kolejki, ale spółka Ekstraklasa nie zdecydowała się na taki krok. Czy mecze nie będą jednak przekładane, gdy iście zimowe warunki okażą się zagrożeniem dla zawodników? Bo przecież zamarznięta murawa i ekstremalne zimno to nie tylko dyskomfort dla kibiców, ale przede wszystkim gigantyczne ryzyko kontuzji dla piłkarzy. O tym co dalej zadecydują w dniu meczu sędziowie i delegat PZPN. Jeżeli jednak mecz się odbędzie to pogoda powinna być atutem jagiellończyków, którzy wydają się bardziej przystosowani do zimowych warunków. 

Reklama

Czy Jaga powtórzy jesienny thriller?

Wszyscy doskonale pamiętają spotkanie z rundy jesiennej na Chorten Arenie. Przypomnijmy: Widzew prowadził 89 minuty 2:1, aby w doliczonym czasie gry przegrać 2:3. Wówczas zadecydował fantastyczny zryw Jesusa Imaza i Afimico Pululu, a Jagiellonia zaczęła fantastyczną serię spotkań bez porażki. Wtedy jednak białostoczanie przystępowali do gry w kiepskich nastrojach po domowym laniu z Termalicą Nieciecza. Obecnie żółto-czerwoni przystępują do gry z pozycji 3 ekipy w tabeli i drużyny, która drugi raz z rzędu awansowała do 1/16 Ligi Konferencji. Widzew zajmuje 15. miejsce w tabeli i bliżej mu do strefy spadkowej niż do pucharów. Z drugiej strony: obie ekipy dzieli zaledwie 9 punktów. Okoliczności zatem zapowiadają, że będzie to mecz pełen emocji. 

Jagiellonia gra z jednym z najdroższych zespołów polskiej ekstraklasy. I choć brzmi to paradoksalnie to jest do naprawdę dobry rywal na otwarcie wiosny: poszczególny elementy milionów euro z Widzewa muszą się jeszcze dotrzeć i dopasować, a niemal cała ekipa Dumy Podlasia rozumie się bez słów. 

Reklama

Początek meczu o 17:30. Czy Jagiellonia znów znajdzie sposób na Widzew? Przekonamy się niebawem. Mecz  poprowadzi warszawski arbiter Paweł Raczkowski, a jego asystentami mają być Adam Kupsik i Filip Sierant. Sędzią technicznym będzie Albert Różycki. Przy VAR wesprą ich Tomasz Musiał oraz Bartosz Heinig.

Przemysław Sarosiek

 

 

 

Kapitan Romanczuk: „Nie czujemy strachu”

Mimo finansowej dysproporcji, w szatni Żółto-Czerwonych nikt nie zamierza składać broni. Kapitan zespołu, Taras Romanczuk, na przedmeczowej konferencji prasowej z dużym spokojem odniósł się do zbrojeń rywala.

Reklama

– To może być nasz atut, będą potrzebowali zgrania, nad czym z pewnością pracowali już podczas zgrupowania. Trudno mi określić ile będą potrzebowali czasu, aby wszystko zatrybiło. Chciałbym jednak skupić się na nas – podkreślał kapitan Jagiellonii. – Nasza wyjściowa jedenastka, względem tej z jesieni nie zmieniła się aż tak bardzo. Owszem, odszedł Oskar, ale to szansa dla Kamila Jóźwiaka, aby pokazał, że jest wartościowym zawodnikiem. Mam nadzieję, że brak zmian będzie naszym atutem. My ich szanujemy, ale na pewno nie czujemy strachu.

Podobnego zdania jest Dariusz Drągowski, ojciec Bartłomieja, który zauważa, że dla Jagiellonii termin meczu jest idealny. Przemeblowany Widzew to obecnie zbiór drogich, ale wciąż niedopasowanych klocków, podczas gdy maszyna Adriana Siemieńca jest już dobrze naoliwiona.

Reklama

Arktyczny mróz – główny aktor widowiska

Największym przeciwnikiem obu drużyn może okazać się jednak pogoda. Prognozy na sobotni wieczór w Łodzi są bezlitosne. Termometry mają wskazywać około -13°C, ale przy silnym wietrze temperatura odczuwalna może spaść nawet poniżej -20°C. W takich warunkach o grze w piłkę trudno mówić – to będzie walka o przetrwanie i unikanie kontuzji.

Istnieje realne ryzyko, że delegat PZPN oraz sędziowie mogą podjąć decyzję o odwołaniu spotkania tuż przed gwizdkiem, jeśli warunki zostaną uznane za zagrażające zdrowiu zawodników. Zamarznięta murawa i przenikliwy chłód mogą zniwelować atuty techniczne nowych nabytków Widzewa, premiując cechy wolicjonalne i proste środki, w których Jagiellonia, zahartowana podlaskimi zimami, czuje się bardzo pewnie.

Reklama

Czy powtórzą jesienny thriller?

Wszyscy pamiętamy mecz z rundy jesiennej na Chorten Arenie. To było jedno z najbardziej niesamowitych spotkań sezonu. Jagiellonia przegrywała 1:2 jeszcze w 90. minucie, by po fenomenalnym zrywie Jesusa Imaza i Afimico Pululu wygrać 3:2 w doliczonym czasie gry.

W sobotę Widzew będzie chciał się zrewanżować, pokazując, że 15. miejsce w tabeli to tylko wypadek przy pracy. Dla Jagiellonii to z kolei szansa, by udowodnić, że w piłce pieniądze to nie wszystko, a o sukcesie decyduje serce, zgranie i systematyczna praca.

Reklama

Początek meczu o 17:30. O ile pogoda pozwoli, czeka nas starcie, które zdefiniuje nastroje w obu klubach na całą rundę wiosenną. Czy Jaga znów „ugryzie” bogaczy z Łodzi? Przekonamy się już jutro.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama