Przed Jagiellonią Białystok jeden z trudniejszych sprawdzianów tej rundy. Wyjazdowe starcie z Cracovią to nie tylko walka o utrzymanie fotela lidera, ale przede wszystkim konieczność poradzenia sobie bez jednego największych jagiellońskich asów: Jesusa Imaza. Podczas przedmeczowej konferencji prasowej trener Adrian Siemieniec oraz bramkarz Sławomir Abramowicz jasno dali do zrozumienia: do Krakowa nie jadą na „spacerek”, a walka o mistrzostwo wymaga brania odpowiedzialności za bycie faworytem.
Jagiellonia po raz pierwszy w tej rundzie zasiada na tronie lidera po pełnej kolejce. Choć u żółto-czerwonych panuje radość, to jest ona stonowana i podszyta dużą dawką profesjonalizmu. Bramkarz „Dumy Podlasia”, Sławomir Abramowicz, podkreślał, że bycie liderem zmienia perspektywę – teraz to Jaga jest celem do pokonania dla pozostałych drużyn w Ekstraklasie.
Jednym z kluczowych fundamentów obecnej pozycji białostoczan jest ich postawa w defensywie. Sławomir Abramowicz z optymizmem patrzy na statystyki, które w tym sezonie są dla Jagiellonii wyjątkowo łaskawe. Siedem strzelonych goli w dwóch ostatnich meczach to jedno, ale tylko dwie stracone bramki (w tym jedna z karnego) robią wrażenie.
– Biorąc pod uwagę statystyki, jesteśmy w pierwszej piątce ligi pod względem straconych bramek. To cieszy, bo pokazuje, że rozwijamy się w defensywie, z którą – nie ma co ukrywać – nie zawsze było kolorowo – oceniał Abramowicz.
Młody golkiper nie ukrywa, że jego indywidualnym, ale i drużynowym celem na mecz w Krakowie jest zachowanie czystego konta.
– Ta współpraca z obrońcami, zrozumienie na boisku, owocuje. W ostatnich meczach mieliśmy sporo zablokowanych strzałów, co ułatwia mi pracę.
Abramowicz odniósł się również do przebudowanej ofensywy Cracovii. Brak Stojilkovicia czy Kakabadze nie usypia jego czujności, nawet jeśli w ich miejsce wchodzą nowi zawodnicy, jak Kameruńczyk Jean Batoum.
– Musimy się adoptować na bieżąco. To nie jest dla mnie nowa sytuacja, że analizuję zawodnika, którego nie znam z boiska. Absolutnie nie jedziemy tam „odfajkować” zwycięstwa. Pamiętam zeszły rok, gdy prowadziliśmy 2:0, kontrolowaliśmy mecz, a skończyło się remisem 2:2. To ciężki teren – ostrzegał bramkarz.
Największym znakiem zapytania przed sobotnim meczem jest obsada pozycji numer 10. Jesus Imaz pauzuje za kartki, co zdarza się niezwykle rzadko – Hiszpan wystąpił w 96% spotkań od sezonu mistrzowskiego. Trener Adrian Siemieniec przyznaje wprost: zastąpienie Imaza jeden do jednego jest niemożliwe.
– Mówimy o jednym z najlepszych, jak nie najlepszym piłkarzu Ekstraklasy. Nie da się go zastąpić. Pod względem profilu, statusu i wpływu na drużynę jest jedyny w swoim rodzaju. Ale wierzę w zawodników, których mam w kadrze – mówił Siemieniec.
Trener, w swoim stylu, wymienił listę potencjalnych następców: Nahuel Leiva, Dawid Drachal, Bartek Mazurek, Samed Bazdar czy Dimitri Rallis. Możliwe jest też przesunięcie Afimico Pululu na pozycję Imaza i wystawienie na pozycji numer 9 innego zawodnika.
– Wymieniłem pięć wariantów, jeden z nich na pewno wybiorę. To daje przeciwnikowi 20% szans na trafienie, kto tam zagra – żartował szkoleniowiec.
Reklama
Trener Jagiellonii podkreślał, że zmiana personalna to szansa na zaskoczenie Cracovii. Nowy zawodnik w centrum boiska może dać drużynie inne atuty, których rywal nie będzie w stanie przewidzieć na podstawie dotychczasowych analiz.
Bycie trenerem lidera to nie tylko splendor, to przede wszystkim ciężar decyzji. Siemieniec został zapytany o to, jak zarządza taką presją i czy w kluczowych momentach, kolokwialnie mówiąc, czy głowa trenera dowozi. Szkoleniowiec odpowiedział z dużą dawką pokory, ale i pewności siebie.
– Inaczej jest bronić miejsca, inaczej atakować. Nie będę narzekał, że jesteśmy na pierwszym miejscu, ale tę sytuację trzeba dźwignąć. Musimy dźwigać ciężar faworyta – stwierdził.
Siemieniec przyznał się do ciekawego paradoksu związanego z Imazem.
– Fajnie, że Jesus ma te kartki, bo pewnie bym go nie zrotował nigdy. On kocha grać, wywiera presję na trenera, żeby go nie ściągać nawet na pięć minut. Ale ja muszę myśleć o tym, co będzie w maju. Potrzebujemy go w optymalnej formie na koniec sezonu, a przy 5000 minut w nogach to trudne. Te kartki to moment, by sprawdzić, czy inni dźwigną zespół pod jego nieobecność - mówił z uśmiechem młody szkoleniowiec Jagi.
Reklama
Decyzje o rotacji nigdy nie są łatwe.
– Co z tego, że rotuję, skoro przegram mecz i będę miał świadomość, że mógł zagrać? To są dylematy, za które biorę odpowiedzialność. Głowa trenera musi dowozić takie rozwiązania, które nie zdestabilizują drużyny, ale pozwolą jej zachować spójność idei – tłumaczył Siemieniec.
Konferencja była też okazją do pochwalenia młodych graczy. Siemieniec z dumą opowiadał o rywalizacji na pozycji numer 8.
– Bartek Mazurek gra na bardzo dobrym poziomie. Wchodzi Dawid Drachal, daje świetną zmianę, napędza grę, ma udział przy golach. Dla mnie to komfort. Jeden się broni, drugi naciska. Moim zadaniem jest tylko pilnować, żeby ta rywalizacja pozostała zdrowa i żeby jeden z drugim nie „zwariowali” od pochwał - ocenił Siemieniec.
Reklama
Trener Jagiellonii oficjalnie pogratulował też Bartłomiejowi Wdowikowi (150 meczów) oraz Afimico Pululu (50. gol w klubie), podkreślając, że takie jubileusze budują dobrą atmosferę w szatni, co przekłada się na wyniki na boisku.
Na koniec kibice otrzymali dawkę informacji medycznych. Najważniejsza wiadomość dotyczy Kamila Jóźwiaka. Skrzydłowy uporał się z urazem i jest gotowy do gry.
– Kamil trenuje, wrócił do zdrowia. Bierzemy go pod uwagę przy ustalaniu składu, choć musimy pamiętać o jego przerwie. Decyzje zapadną po treningu – wyjaśnił Siemieniec.
Reklama
Pewne obawy budzi stan bramkarzy, co wynika z treningów na sztucznej nawierzchni przy dużej ilości upadków co jest obciążające dla organizmu przy częstych upadkach. Zdaniem Adriana Siemieńca spowodowało to nie pełną dyspozycję Miłosza Piekutowskiego. Jednak trener wierzy, że do meczu z Fiorentiną (i oczywiście sobotniego z Cracovią) wszyscy będą w pełni sił.
Tak czy inaczej: Jagiellonia jedzie do Krakowa z jasnym celem: pokazać, że lider ma nie tylko jakość, ale i charakter, by wygrywać bez swojego dowódcy.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze