Reklama

Walentynki bez goli, ale z emocjami. Punkt Jagi z sędziowskimi błędami w tle. Jakim cudem to nie jest ręka?

Miały być radosne Walentynki dla Dumy Podlasia i jej kibiców. Mimo, że punkt w Krakowie to cenna zdobycz to wyjazdowe starcie z Cracovią zostawiło po sobie spory niedosyt dla żółto-czerwonych. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, ale na boisku działo się naprawdę sporo. Jagiellonia, grająca bez swojego gamechangera – Jesusa Imaza – okazała się zespołem dojrzalszym i dominującym, ale nie potrafiła postawić kropki nad „i”. Niestety - znowu w głównej roli pojawił się arbiter. Po meczu dużo mówi się o błędach Piotra Lasyka, który miały wpływ na wynik.

Brak lidera i szybki sprawdzian Abramowicza

W Krakowie okazało, że Jagiellonia bez Imaza traci swój najgroźniejszy żądło. Wszyscy krytykujący Hiszpana, który - gdy jest na boisku - potrafi nie trafić z metra w bramkę (jak w spotkaniu przeciw Motorowi) na boisku Cracovii zobaczyli jak bardzo przydałby się Jadze. Pauzującego za kartki Jesusa zastąpił Samed Bazdar. Choć nowy nabytek białostoczan imponował pracą w pressingu, to w kreowaniu akcji brakowało mu tej błyskotliwej lekkości, do której przyzwyczaił nas Imaz. 

Ale zaczęło się od doskonałej okazji "Pasów: już w 30. sekundzie Martin Minchev znalazł się w sytuacji,sam na sam z Sławkiem Abramowiczem. Bułgar uderzył z ostrego kąta, ale Abramowicz potwierdził, że ma świetny refleks: kapitalna interwencja uratowała Jagę przed szokującym otwarciem.

Reklama

Białostoczanie szybko odzyskali inicjatywę i odpowiedzieli w 13. minucie. Najpierw szarpnął skrzydłem Bartosz Mazurek, z którym nie potrafili sobie poradzić gracze Cracovii więc go sfaulowali. Wolny wykonał Wdowik, piłkę wybili głową gracze "Pasów", ale Wdowik precyzyjniej niż nogą podał ponownie głową i Afimico Pululu dostął piłkę 7 metrów od bramki. Nasz napastnik świetnie złożył się do woleja, ale Sebastian Madejski, który tego dnia był w trybie "maszyna do bronienia" zdołał sparować to uderzenie. Chwilę później Alex Pozo z drugiej strony dośrodkowywał do Pululu, ale Gustav Henriksson w ostatniej chwili przeciął do podanie, gdy Afi już szykował się do uderzenia piłki z kilku metrów. Minutę później ten sam obrońca ponownie wybił piłkę z pola karnego wrzucaną tym razem przez Norberta Wojtuszka, gdzie znowu czaił się Pululu. 

W 40 minucie świetną okazję z wolnego miał Wdowik po rzucie wolnym. Niestety - tak jak w ostatnich meczach - "Wdowa" znowu okazał się niezbyt precyzyjny, choć tym razem zabrakło naprawdę niewiele. 

Reklama

Jagiellonia próbowała narzucać swój ofensywny styl gry i próbować szybkiego ataku pozycyjnego. Niestety brak Imaza sprawiał, że akcje toczyły się wolniej, bez przyspieszenia, zmiany tempa. Duet bocznych obrońców Wdowik - Wojtuszek, choć w defensywie grał znakomicie, to zaczynając ataku poczynał sobie nazbyt schematycznie. A to pozwalało „Pasom” na skuteczne przesuwanie formacji i ustawianie skonsolidowanej obrony, przez którą Jaga nie potrafiła przeniknąć. Cracovia potwierdziła, że na stadionie przy ulicy Kałuży stanowi bardzo twardy orzech do zgryzienia. W końcu, w  tym sezonie z kompletem punktów wyjechał stąd tylko Motor Lublin.

Problemy sędziowskie Piotra Lasyka

Reklama

Najsłabszym aktorem tego meczu był chyba jednak sędzia. Piotr Lasyk z Bytomia mylił się często w obie strony. W 27 minucie oszczędził Andy Pelmarda po raz pierwszy (nasz stoper kilka minut wcześniej dostał żółty kartonik za bezmyślne odkopnięcie piłki poza boiskiem), gdy ten przerwał faulem rozpoczynającą się szybką kontrę Cracovii. Arbiter mógł wyjąć kartkę, ale uznał, że faul popełniony pod polem karnym rywali to jeszcze nie przerwanie korzystnej akcji - kontrowersyjne, ale do przyjęcia. Bardziej oczywista była sytuacja w 31. minucie. Po dośrodkowaniu Nahuela Leivy z rzutu wolnego, Bernardo Vital zgrał piłkę głową na szósty metr. Tam futbolówka ewidentnie trafiła w rękę Gustava Henrikssona. Powtórki pokazały, że ręka Szweda nienaturalnie powiększyła obrys ciała (odsunięta od ciała uniemożliwiła piłce przejście za tego gracza). Wydawało się, że rzut karny jest formalnością, jednak sędzia Piotr Lasyk oraz wóz VAR (duet Szczech – Kaliszewski) uznali, że „jedenastki” nie będzie.

–Piłka dziwnie się odbiła, siadła. Gustaw pewnie chciał ją wybić głową, ale został trafiony – tak po meczu próbował tłumaczyć kolegę bramkarz Cracovii, Sebastian Madejski.

Reklama

Rzecz w tym, że kilka godzin później na stadionie w Płocku sędzia niemal w identycznej sytuacji podyktował rzut karny. Wątpliwości można byłoby mieć, gdyby nie doszło do kontaktu piłka - ręka, nad czym dyskutowali komentujący ten mecz. W ogóle realizujący transmisję potraktowali tą sytuację jak... nic nie znaczący element pokazując ją zaledwie raz. A tak wyglądają stopklatki z tej sytuacji. 

Dla kibiców z Białegostoku brzmi to jednak jak kiepski żart. Decyzja arbitra wywołała ogromne zaskoczenie trenera Adriana Siemieńca, który długo nie mógł uwierzyć, że tak ewidentne ręka uszła defensorowi gospodarzy płazem.

Reklama

Festiwal niewykorzystanych szans i bramkarze jak mur

Druga połowa to już wyraźna przewaga Jagiellonii. Sygnał do ataku dał Pululu, który w 48 minucie zmarnował sytuację sam na sam. Leiva Nahuel podał szybko z autu do Afimico Pululu, a nasz napastnik wyszedł sam na sam z Madejskim. Afimico był jednak nieprecyzyjny - w idealnej sytuacji strzelił i piłka o centymetry minęła słupek, choć wielu widziało już ją w bramce.  Potem z boiska trochę wiało nudą: obie ekipy skupiły się bardziej na grze defensywnej. Nawet zmiany dokonane przez trenera Siemieńca nie nadały dynamiki grze Jagi. Dopiero w końcówce zaczęło się dziać coś ciekawego na boisku.

W 81. minucie Cracovia miała okazję na decydujący cios. Po kornerze wykonanym przez Mateusza Klicha, Brahim Traore uderzył głową, a piłka huknęła w słupek bramki pilnowanej przez Abramowicza. Dobitki próbował Kahveh Zahiroleslam, ale nasz bramkarz kolejny raz w tym meczu popisał się wręcz fantastycznym refleksem, broniąc strzał na samej linii bramkowej. Swoją okazję miała również Jagiellonia: Afimico Pululu spróbował sprytnego strzału piętką po zagraniu w pole karne. Piłka zmierzała do siatki, ale Madejski raz jeszcze udowodnił, że jest w życiowej formie, popisując się interwencją kolejki. Szansę miał też i Mazurek po trójkowej akcji, ale trafił tylko w boczną siatkę. 

Reklama

W doliczonym czasie strzelał jeszcze raz Wdowik z wolnego, ale piłka ugrzęzła w gąszczu graczy w polu karnym Pasów. Potężna bomba Wojtuszka została zablokowana. W rewanżu Al-Ammari strzelał z wolnego, ale i tutaj skończyło się na niczym.  

Oficjalne statystyki pokazały 27 strzałów obu drużyn – dokładnie tyle samo co w jesiennym starciu, które zakończyło się wynikiem 4:2 dla Jagi. Tym razem jednak skuteczność została w szatni.

Kartkowy alert w defensywie Jagiellonii

Jagiellonia wraca do Białegostoku z jednym punktem, ale strata może okazać się znacznie dotkliwsza. Żółte kartki, które w Krakowie obejrzeli Bernardo Vital, Pelmard oraz Kobayashi, oznaczają, że cała trójka będzie musiała pauzować w następnej kolejce. Adrian Siemieniec stoi przed gigantycznym wyzwaniem – jak zestawić nową defensywę na mecz z Radomiakiem? Jagiellonia Białystok pozostaje na czele ligowej stawki, ale z Krakowa wraca z niedosytem. A„Duma Podlasia” musi szybko wyciągnąć wnioski, bo walka o mistrzostwo nie wybacza braku precyzji – ani napastnikom, ani arbitrom.

Reklama

Cracovia - Jagiellonia Białystok 0:0 (0:0). Żółte kartki: Mateusz Praszelik, Brahim Traore, Martin Minczev Andy Pelmard, Bernardo Vital, Afimico Pululu, Yuki Kobayashi (Jagiellonia Białystok). Sędziował: Piotr Lasyk. Widzów: 10 101.
Cracovia: Sebastian Madejski - Bosko Sutalo, Gustav Henriksson, Brahim Traore, Dominik Piła - Ajdin Hasić (90 Mateusz Tabisz), Amir Al-Ammari, Maxime Dominguez (62 Beno Selan), Mateusz Praszelik (74 Mateusz Klich), Pau Sans (74 Dijon Kameri) - Martin Minczev (62 Kahveh Zahiroleslam).
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Andy Pelmard (46 Yuki Kobayashi), Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo (63 Kamil Jóźwiak), Bartosz Mazurek, Taras Romanczuk, Nahuel Leiva (74 Dawid Drachal) - Samed Bazdar (90 Leon Flach), Afimico Pululu (90 Dimitris Rallis).

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/02/2026 12:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama