Reklama

Agresor z widłami i siekierą. Szokujące sceny podczas wypalania traw pod Kolnem

Wypalanie traw to na Podlasiu plaga, z którą walczymy co roku, ale to, co wydarzyło się w minioną sobotę w Lachowie, mrozi krew w żyłach. 66-latek nie tylko wzniecił ogień w pobliżu lasu i zabudowań, ale z siekierą i widłami w ręku ruszył na strażaków i policjantów. Interwencja, która miała być rutynowym gaszeniem nieużytków, zamieniła się w walkę z agresywnym podpalaczem.

Atak na strażaków: Widły poszły w ruch

Jak wielokrotnie informowaliśmy na łamach ddb24.pl, wiosenne wypalanie traw to śmiertelne zagrożenie dla ekosystemu i ludzi. Mimo trwającej akcji „Stop wypalaniu traw”(pisaliśmy o tym TUTAJ)  wciąż znajdują się tacy, którzy za nic mają apele służb i bezpieczeństwo sąsiadów. Tym razem jednak bezmyślność poszła w parze z wyjątkową agresją. 

Wszystko zaczęło się w sobotni wieczór w miejscowości Lachowo (powiat kolneński). Strażacy ochotnicy zostali wezwani do pożaru traw, który niebezpiecznie zbliżał się do ściany lasu. Na miejscu zastali 66-letniego mężczyznę, który zamiast pomagać w opanowaniu żywiołu, zaczął utrudniać akcję.

Reklama

Agresor, wymachując widłami, zaatakował wóz strażacki, rysując szybę w drzwiach pojazdu. Na tym nie skończył – uderzył w hełm jednego ze strażaków, ryzykując jego życie i zdrowie. Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, ratownicy wezwali na pomoc policję.

Oblężenie przy ognisku. Siekiera i kamienie przeciwko mundurowym

Gdy na miejsce dotarli funkcjonariusze z Kolna, obrazek był jak z filmu grozy. 66-latek stał w pobliżu płomieni, dzierżąc w rękach siekierę oraz widły. Mężczyzna krzyczał, odgrażał się i za nic miał polecenia mundurowych. Gdy policjanci próbowali podejść bliżej, by uniemożliwić mu dalsze podpalanie, zaczął rzucać w ich stronę kamieniami.

Reklama

Mimo skrajnie niebezpiecznych warunków i zagrożenia atakiem ostrym narzędziem, funkcjonariusze wykazali się opanowaniem. Wykorzystali moment nieuwagi agresora, obezwładnili go i odebrali mu niebezpieczne przedmioty. Z uwagi na jego stan i nielogiczne zachowanie, podpalacz został przekazany pod opiekę lekarzy.

Przypominamy: To nie jest „użyźnianie gleby”

To zdarzenie wpisuje się w czarną serię pożarów, o których regularnie piszemy w naszym portalu. Przypominamy, że wypalanie traw nie tylko niszczy wierzchnią warstwę gleby i zabija zwierzęta, ale często wymyka się spod kontroli, trawiąc dorobek całego życia. Agresja wobec strażaków, którzy ryzykują życie, by naprawiać błędy takich podpalaczy, jest absolutnie skandaliczna. Wiosenne podpalenia traw powodowały tragedie takie jak np. ubiegłoroczny pożar bagien biebrzańskich, o którym pisaliśmy TUTAJ

Reklama

Za sprowadzenie zagrożenia pożarowego oraz czynną napaść na funkcjonariuszy i ratowników, 66-latkowi może grozić wieloletni pobyt w więzieniu oraz wysokie kary finansowe. Akcja „Stop wypalaniu traw” trwa – nie bądźmy obojętni na takie zachowania.

AR

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/03/2026 17:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości