Reklama

Czwarta liga: Święta, święta i po świętach... są grane zaległości

Przed świętami rozegrana została pełna kolejka spotkań, a w środę rozegrano jedno z zaległych spotkań. A już za chwilę kolejne mecze zostaną rozegrane w IV lidze. Większość gier odbędzie się w sobotę, a dwa mecze rozegrane będą w niedzielę. Poniżej raport z wydarzeń 22 kolejki oraz zapowiedź tego, co wydarzy się w kolejce 23.

22 kolejka

Ruch bez pudła

Ruch wiosną jedzie bez trzymanki. Ekipa Kamila Jackiewicza odniosła trzecie wiosenne zwycięstwo pokonując u siebie outsidera z Michałowa. Początek meczu nie wskazywał na tak okazałe zwycięstwo. Gospodarze mieli przewagę, ale nie potrafili jej udokumentować strzelonymi golami. Jedynie Kamil Zalewski, 33-letni super snajper Ruchu, trafił do bramki Jakuba Kondrusiewicza zaliczając 18 trafienie w rozgrywkach. Po przerwie ten sam zawodnik wpisał się jeszcze raz na listę strzelców w 69 minucie, a chwilę wcześniej gola strzelił inny doświadczony gracz: Łukasz Grzybowski. Było już 3:0 i wydawało się faworyt pewnie idzie po swoje. I wtedy... Damiana Maksymowicza pokonali Kacper Szadłowski i grający trener Michałowa Przemysław Panek i zrobiło się nerwowo: w 87 minucie przewaga Ruchu stopniała do jednej bramki. Doliczony czas gry należał jednak do miejscowych, którzy strzelili Aleksander Kuźma i Kamil Sakowicz i Ruch wygrał 5:2. 
Teraz Michałowo gra w sobotę czeka domowy mecz z rozpędzoną Wissą Szczuczyn (godz. 14.00). A Ruch? 11 kwietnia zagra w MOSP-em w Białymstoku (sobota, 12.00).

Ruch Wysokie Mazowieckie - KS Michałowo 5:2 (1:0). Bramki: Kamil Zalewski 17, 69 ,  Łukasz Grzybowski 68, Aleksander Kuźma 90+2, Kamil Sakowicz 90+4 – Kacper Szadłowski 78, Przemysław Panek 87-karny. Żółte kartki: Przemysław Panek (KS Michałowo), Uladzislau Plisko (KS Michałowo). Sędziował: Jarosław Rogoza.
Ruch: Damian Maksymowicz - Łukasz Grzybowski, Kamil Jackiewicz (88 Oskar Mazgoła), Mikalai Kharytonau (11 Jakub Mikołajczyk), Rafał Kiczuk (76 Jakub Demiańczuk), Aleksander Kuźma, Michał Mościcki, Maciej Ostrowski, Adrian Romanowski, Juliusz Wyszyński (66 Kamil Sakowicz), Kamil Zalewski (76 Kamil Gryko).
Michałowo: Jakub Kondrusiewicz - Łukasz Wojciechowski (80 Mateusz Bohdziel), Karol Chrzanowski (65 Uladzislau Plisko), Albert Staszyński (50 Kacper Szadłowski), Wiktor Szepietowski, Przemysław Panek, Michał Kosikowski, Jakub Podbielski (75 Kacper Ciołko), Kamil Trofimczuk (65 Franciszek Klimowicz), Łukasz Roszkowski, Damian Grabowski.

Pionier wraca na zwycięskie tory

Ekipa z Krypna od 15 listopada nie wygrała. Tej wiosny ekipa trenera Rafała Babula w pięciu meczach wywalczyła tylko jeden punkt. Domowa porażka w Wielką Sobotę z Pionierem Brańsk potwierdziła, że zespół z powiatu monieckiego musi jeszcze poczekać na przełamanie. Początek meczu należał do gości: zespół Przemysława Masłowskiego (w tym meczu pokutował jeszcze za czerwoną kartkę i mecz oglądał poza ławką rezerwowych swojej drużyny) objął prowadzenie po trafieniu doświadczonego Piotra Kosińskiego. W 19 minucie wyrównał grający trener gospodarzy Rafał Babul, ale jeszcze przed przerwą gola strzelił Paweł Zabrocki. Krypnianka jeszcze raz trafiła do bramki Pioniera, ale sędziowie nie uznali jej odgwizdując spalonego. 

Reklama

W II połowie goście podwyższyli na 3:1 po golu Pawła Zabrockiego. Goście mieli jeszcze swoją okazję po rzucie karnym, ale ostatecznie wynik ustalił Damian Miłosiewicz już w doliczonym czasie gry. 

Krypno jedzie teraz na mecz do Kolna walczyć z Orłem, który u siebie bywa nieobliczalny (niedziela, 12 kwietnia, 15.00). A ekipa z Brańska w Siemiatyczach (gra tam jako gospodarz, bo na boisku w Brańsku prowadzone są jeszcze prace) zawalczy z Supraślanką. Początek tego meczu w sobotę (11 kwietnia) o godzinie 15.00. 

Reklama

Krypnianka Krypno - Pionier Brańsk 1:4 (1:2). Bramki: Rafał Babul 19 – Piotr Kosiński 4, Paweł Zabrocki 27, 69, Damian Miłosiewicz 90+1. Żółte kartki: Marek Garbowski (UKS KRYPNIANKA Krypno). Sędziował: Ewelina Fiodorczuk-Sipko.
Krypnianka: Kacper Laskowski - Krzysztof Osypiuk, Mateusz Haponik (56 Damian Wasilewski), Krystian Czerech (65’ Łukasz Jabłoński), Kacper Karwowski (56 Sebastian Godlewski), Rafał Babul, Kamil Lisiewicz, Marcin Krysztopik, Marek Garbowski (56 Daniel Siemieniuk), Michał Osypiuk, Paweł Citkowski (71 Adrian Kaczyński).
Pionier: Maciej Stańczuk - Mateusz Jambrzycki (82 Julian Kondraciuk), Eryk Kajewski (88 Filip Zimnoch), Karol Kosiński, Piotr Kosiński, Andrzej Kosiński, Tymoteusz Kulik (71 Kamil Żur), Karol Styś (62 Damian Miłosiewicz), Paweł Zabrocki, Mikołaj Zajkowski, Paweł Zawadzki (54 Wojciech Łuczaj).

Tur wygrał po 10 latach 

Reklama

To był mądry i bardzo wyrachowany występ, w którym cierpliwość okazała się kluczem do sukcesu. Bielszczanie po wyrównanym początku podkręcili tempo, co przyniosło skutek już w 16 minucie. Po serii czterech rzutów rożnych piłkę w polu karnym przejął Bazylewski i padając zdołał precyzyjnie uderzyć tuż przy słupku, notując swoje 21 trafienie w tym sezonie. Jeszcze przed przerwą szanse na podwyższenie wyniku mieli Wysocki (trafił w słupek) oraz Stypułkowski i Gulewicz. Gospodarze swój moment po pół godziny gry, gdy dwukrotnie groźnie uderzał Głódź, ale wynik do przerwy nie uległ zmianie. 

W drugiej połowie Tur skupił się na solidnej defensywie, pozwalając rywalom na niewiele i skutecznie broniąc przedpole bramki Nosa. Prawdziwe emocje wróciły w ostatnim kwadransie dzięki zabójczym kontratakom. Choć w 78 minucie Bazylewski zmarnował okazję do podania, zrehabilitował się chwilę później. W 86 minucie odnalazł w polu karnym Stypułkowskiego, który po zejściu na lewą nogę i rykoszecie od obrońcy ustalił wynik na 2:0. Mimo braku Niemczynowicza i Witkowskiego, zmiennicy spisali się godnie, a kibiców ucieszyły powroty Popiołka i Dolińskiego po bardzo długich przerwach. Była to pierwsza wygrana od 10 lat bielszczan w Mońkach. 

Reklama

Promień w najbliższą niedzielę o godz. 16.00 wystąpi w nietypowej roli: jako gość zagra w... Mońkach, bo na boisku Turośnianki trwa remont, a to właśnie ta ekipa wystąpi tam w roli gospodarza. A Tur Bielsk Podlaski zawalczy u siebie z KS Śniadowo (11 kwietnia, 18.00). 

Promień Mońki - Tur Bielsk Podlaski 0:2 (0:1). Bramki:  Marcin Bazylewski 16, Patryk Stypułkowski 86. Żółte kartki: Kacper Głódź, Dawid Wiszowaty (Promień), Mateusz Maliszewski (Tur). Czerwone Kartki: Kacper Głódź (Promień  90 - za 2. żółte). Sędziował: Arkadiusz Soćko. 
Promień: Jakub Rembeliński - Jesse Gyekye Andoh, Jakub Chojnowski (83 Patryk Zalewski), Kacper Głódź, Szymon Magnuszewski (56 Krzysztof Burzyński), Maciej Odyjewski, Patryk Poliński, Damian Purta, Stanisław Siemieńczuk (56 Patryk Pawełko), Dawid Stachelek, Dawid Wiszowaty (88 Szymon Kuc).
Tur: Michał Nos - Marcin Bazylewski, Bartosz Gulewicz (73 Łukasz Popiołek), Olaf Klimczuk (55 Dawid Nowakowski), Krystian Kulikowski, Mateusz Maliszewski, Daniil Padzialinski, Paweł Popik, Patryk Stypułkowski (88 Damian Doliński), Maksymilian Tchórzewski, Olaf Wysocki.

Reklama

Śniadowo się ratuje, Orzeł dołuje

W Wielką Sobotę w spotkaniu dwóch zaprzyjaźnionych ekip, ale w walce o punkty sentymentów nie ma. Na specyficznym boisku w Śniadowie gospodarze czuli się jak ryba w wodzie i dokumentowali to bramkami. Już w 12 minucie Igor Cychol otworzył wynik spotkania, dając sygnał do zdecydowanego ataku. Potem popis skuteczności dał Piotr Pisiak, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Były to pierwsze gole 34-letniego gracza KS w rozgrywkach ligowych. Wynik meczu efektownie przypieczętował Patryk Sokołowski, który zaliczył 6 gola w tym sezonie.

Dzięki wygranej KS awansował na 11 miejsce w ligowej tabeli wyraźnie oddalając się od strefy spadkowej. W znacznie gorszych nastrojach są piłkarze Orła Kolno. Porażka zepchnęła gości na 13 lokatę, a przewaga kolnian wynosi ledwie pięć punktów. 

Reklama

Zespół ze Śniadowa czeka teraz kolejne spotkanie w sobotę (18.00) w Bielsku Podlaskim, gdzie czeka na nich rozpędzony Tur. Orzeł Kolno czeka na rywali z Krypna i obie drużyny będą próbowały znaleźć wiosenne przełamanie (niedziela, godz. 15.00). 

KS Śniadowo - Orzeł Kolno 4:0 (3:0). Bramki: Igor Cychol 12, Piotr Pisiak 25, 70, Patryk Sokołowski 36. Żółta kartka: Karol Kuczyński (Orzeł Kolno). Sędziował: Sebastian Dąbrowski.
KS Śniadowo: Ivan Tsimashkou - Piotr Pisiak, Patryk Sokołowski (89 Patryk Choiński), Maksymilian Ostrowski, Tomasz Brzozowski, Igor Cychol, Jakub Piasecki (75 Filip Cudakiewicz), Krystian Kadłubowski (78 Krzysztof Kopańczyk), Daniel Kopeć (56 Arkadiusz Bronakowski), Kamil Dobrowolski, Hubert Cendrowski (72 Karol Choiński).
Orzeł: Mikołaj Nadolny - Marcin Trzciński, Oliwier Zadroga (86 Krystian Sulewski), Antoni Zabielski (75 Artur Dąbkowski), Patryk Kijek (20 Kacper Danowski), Karol Kuczyński (70 Mateusz Banach), Michał Tarnowski, Krystian Dzięgielewski (87 Wiktor Cempa), Damian Mingielewicz, Filip Pilch, Karol Domurat. 

Reklama

Czarni górą

Piłkarze z Czarnej Białostockiej nie zwalniają tempa i kontynuują świetną passę w rundzie rewanżowej. Drużyna zanotowała właśnie trzecie zwycięstwo tej wiosny, co pozwoliło jej na zasłużony awans na dziewiąte miejsce w ligowej tabeli. Tym razem ich wyższość musiał uznać MOSP Białystok. Choć formalnym gospodarzem niedzielnego starcia byli Czarni, spotkanie rozegrano na obiekcie w Białymstoku. Jak się jednak okazało, atut własnego boiska nie pomógł podopiecznym MOSP-u w przedłużeniu serii wygranych z rzędu. 

Mecz nabrał rumieńców w 30 minucie, kiedy to kapitan gości, Bartosz Gliński, precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania. Tuż przed przerwą sytuacja białostoczan skomplikowała się jeszcze bardziej – Patryk Mozolewski obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, zostawiając swój zespół w osłabieniu. Gra w dziesiątkę sprawiła, że moce gospodarzy spadły błyskawicznie. W 50 minucie Cezary Łuczak podwyższył prowadzenie na 2:0 i szanse białostoczan stopniały. 

Reklama

Mimo gry w osłabieniu to białostoczanie demonstrowali charakter i waleczność. Ekipa Piotra Szydłowskiego nie zamierzała jednak rezygnować z walki o punkty. W 72 minucie Ksawier Żukowski zdobył bramkę kontaktową przywracając nadzieję na remis. Czarni zachowali jednak zimną krew w defensywie i mimo ambitnych prób rywali, nie pozwolili odebrać sobie kompletu punktów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla ekipy z Czarnej Białostockiej.

MOSP Białystok w sobotę czeka kolejne wyzwanie: w niedzielę (12 kwietnia) białostoczan czeka wyjazdowa gra z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Czarni  jedzie do Tykocina na mecz z Hetmanem (sobota, 15.00). 

Reklama

Czarni Czarna Białostocka - MOSP Białystok 2:1 (1:0). Bramki: Bartosz Gliński 30, Cezary Łuczak 50 – Ksawier Żukowski 72. Żółte kartki: Kacper Harasimczuk, Patryk Mozolewski. Mateusz Bućko (MOSP), Mateusz Trosko (Czarni). Czerwone kartki: Patryk Mozolewski (MOSP, 41 - za 2. żółte). Sędziował: Arkadiusz Brysiewicz.
Czarni: Filip Suchocki - Cezary Łuczak, Jakub Gołdowski (76 Dawid Turel), Mateusz Trosko (46 Grzegorz Makal), Rafał Kałłaur, Bartosz Gliński, Mateusz Jaremkiewicz, Michał Siwicki, Dawid Drozdowski, Jakub Wynimko (70 Miłosz Hołowacz), Mateusz Szuchnicki.
MOSP: Mateusz Sokolewicz - Patryk Mozolewski, Adam Nikitiuk, Mateusz Bućko, Konrad Pawluczuk, Franciszek Komosiński, Mateusz Targoński, Kacper Harasimczuk, Paweł Baranowski, Kornel Sobczak (58 Ksawier Żukowski), Daniel Grygoruk. 

Wissa zatrzymała zdyszaną Olimpię

Kibice w Szczuczynie obejrzeli pasjonujące starcie, w którym miejscowa Wissa zremisowała z liderem tabeli, Olimpią Zambrów 1:1. Choć goście przyjechali po komplet punktów, ambitni gospodarze postawili niezwykle twarde warunki, a końcowy podział punktów nie krzywdzi żadnej ze stron. Pierwsza odsłona należała do Wissy, która grała odważnie i wysokim pressingiem często spychała faworyta do obrony. Aktywność gospodarzy przyniosła efekt w 36 minucie – po precyzyjnym dośrodkowaniu Andrii Chajka pewnym strzałem głową otworzył wynik meczu. Co ciekawe, do przerwy to szczuczynianie sprawiali lepsze wrażenie, kontrolując przebieg wydarzeń na murawie. Po zmianie stron do głosu doszedł jednak lider z Zambrowa. Olimpia przejęła inicjatywę i w 67 minucie - po rzucie rożnym - Krystian Mantur doprowadził do wyrównania. Końcówka była widowiskowa – w 88 minucie Vadim Voronchenko niemal zaskoczył bramkarza gości strzałem z rzutu wolnego, jednak ten efektowną paradą uratował swój zespół przed porażką.

Reklama

Dla Wissy to niezwykle cenny punkt: dzięki niemu awansowała na 6 miejsce w tabeli i mimo straty do wicelidera z Grajewa (ma wciąż do rozegrania aż trzy zaległe spotkania). Olimpia Zambrów z zaduszką ciągle pewnie przewodzi stawce, utrzymując 11 punktów przewagi nad drugą Warmią.

Wissę w sobotę (11 kwietnia, godz. 14.00) czeka mecz w Michałowie, gdzie czeka na nich miejscowy KS. Z kolei Olimpia w Zambrowie oczekuje outsiderów z Augustowa, by na Sparcie przełamać serię słabszych gier.  

Wissa Szczuczyn - Olimpia Zambrów 1:1 (1:0). Bramki:  Andrii Chaika 36 – Krystian Mantur 67. Żółte kartki: Kacper Poreda, Wiktor Walczak, Dariusz Korytkowski (Wissa). Sędziował: Mateusz Jemielity.
Wissa: Denys Kravchuk - Jesus David Mosquera Gomez, Camilo Andres Penaranda Marquez (73 Łukasz Tercjak), Damian Zaczkowski, Paweł Adamiec (46 Krystian Pawczyński), Wiktor Walczak, Dariusz Korytkowski (67 Vadym Voronchenko), Łukasz Świderski (84 Jhoan Sebastian Gomez Reyes), Kacper Poreda (67 Yehor Skorino), Oleksandr Dziuba, Andrii Chaika.
Olimpia: Paweł Rutkowski - Lawrence Kofi Mensah, Przemysław Jastrzębski, Tomasz Piekut, Łukasz Trąbka (84 Sebastian Dąbrowski), Adam Łazarski (74 Kamil Alexander Mosionek), Michał Steć, Armin Wasiluk, Marcel Gąsior, Krystian Mantur, Junior Radziński. 

Warmia nie zwalnia tempa

Warmia Grajewo wyrasta na prawdziwych „rycerzy wiosny”, a jej marsz w górę tabeli zdaje się nie mieć końca. Przed Wielkanocą podopieczni Karola Salika nie pozostawili żadnych złudzeń Turośniance Turośń Kościelna, pewnie zwyciężając 4:0. Dzięki temu triumfowi zespół umocnił się na pozycji wicelidera i kontynuuje imponującą serię zwycięstw w rundzie rewanżowej. Już od pierwszych minut na stadionie w Grajewie widać było ogromną determinację gospodarzy, którzy od początku przejęli inicjatywę. Wynik otworzył w 15 minucie Dawid Kalinowski, który sfinalizował modelową akcję zapoczątkowaną odbiorem Bartka Bukowskiego i precyzyjnym podaniem Priestleya Boatenga. Mimo że goście starali się odgryzać, to w 29 minucie Wiktor Gęgotek musiał wybijać piłkę z linii bramkowej Warmii, to gospodarze dyktowali warunki. Tuż przed przerwą prowadzenie podwyższył Filip Kułak, celnie trafiając do szatni po wcześniejszym obiciu poprzeczki przez kolegę z zespołu.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Warmia grała dojrzale i konsekwentnie, rozbijając ataki przyjezdnych w zarodku. W 69 minucie na listę strzelców wpisał się Rafał Kalinowski, a dzieła zniszczenia zaledwie trzy minuty później dopełnił Szymon Turczewski, popisując się skuteczną „główką” po dograniu Mateusza Grabarza. Choć w bramce Turośnianki dwoił się i troił utalentowany Karol Dołkin, dominacja Warmii była bezdyskusyjna i wynik mógł być jeszcze wyższy. Grajewianie pozostają jedyną drużyną w stawce, która w tym sezonie nie zaznała goryczy porażki na własnym boisku. Dla Turośnianki dotkliwa przegrana oznacza spadek na siódmą lokatę w ligowej tabeli. Kolejne trzy punkty pozwalają Warmii z optymizmem patrzeć w stronę walki o najwyższe cele, potwierdzając ich znakomitą dyspozycję tej wiosny.

Warmię czeka teraz domowy mecz z LZS Krynki (11 kwietnia, sobota, godz. 15.00), a zespół Turośnianki w Mońkach zawalczy z Promieniem (12 kwietnia, niedziela, godz. 16.00). 

Warmia Grajewo - Turośnianka Turośń Kościelna 4:0 (2:0). Bramki: Dawid Kalinowski 15, Filip Kułak 45, Rafał Kalinowski 69, Szymon Turczewski 72. Żółte kartki: Szymon Żabiuk, Szymon Turczewski (Warmia), Szymon Hołowacz (Turośnianka). Sędziował: Łukasz Olszewski. 
Warmia: Kacper Radziszewski - Priestley Boateng (73 Bartosz Sawicki), Bartosz Bukowski (89 Dominik Cylwik), Edison Fernandes Da Silva Junior, Wiktor Gęgotek (87 Marcin Mikucki), Mateusz Grabarz (83 Jan Ostrowski), Rafał Kalinowski, Dawid Kalinowski, Filip Kułak, Mikołaj Siemieniuk (80 Jakub Karpiński), Szymon Turczewski.
Turośnianka: Karol Dołkin - Jakub Bołtuć (79 Michał Zawadzki), Damian Danilewicz, Dawid Hinz (71 Cezary Kuciński), Szymon Hołowacz, Michał Klejno, Maciej Kubeł, Igor Niemancewicz (60 Jan Wawiernia), Marek Nowakowski (67 Tymoteusz Kostro), Kacper Sadowski (46 Kacper Łupiński), Błażej Żero. 

Supraślanka ucieka od strefy spadkowej 

To była prawdziwa przedświąteczna niespodzianka dla kibiców w Supraślu! Miejscowa Supraślanka pokonała faworyzowanego Hetmana Tykocin 3:1, notując drugie zwycięstwo w tej rundzie. Te trzy punkty mają dla gospodarzy ogromne znaczenie w walce o ligowy byt, bo dzięki nim zespół awansował o dwie pozycje i zajmuje obecnie 12. miejsce w tabeli, wyraźnie oddalając się od niebezpiecznej strefy.

Ekipa trenera Jurczaka objęła prowadzenie tuż przed przerwą. Michał Gibulski zdobył gola „do szatni”, co dało drużynie cenny komfort psychiczny. Po zmianie stron Supraślanka nie zamierzała zwalniać tempa. Wynik podwyższył Krystian Maciejuk, a w 62 minucie trzecią bramkę dorzucił Damian Bieliński, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Hetman, mimo dobrej formy w ostatnich tygodniach, zdołał odpowiedzieć jedynie honorowym trafieniem Karola Chilmona na cztery minuty przed końcowym gwizdkiem. 

Teraz supraślan czeka arcytrudny wyjazd do Siemiatycz, gdzie gra Pionier Brańsk - zdecydowany faworyt tej konfrontacji (sobota, godz. 15.00). Z kolei Hetman zagra u siebie i będzie gościł rozochoconych wygraną zawodników Czarnych Czarna Białostocka i będą to derby powiatu białostockiego (sobota, godz. 15.00). 

Supraślanka Supraśl - Hetman Skłodowcy Tykocin 3:1 (1:0). Bramki: Michal Gibulski 44, Krystian Maciejuk 54, Damian Bieliński 62 – Karol Chilmon 86. Żółte kartki:Mikita Tsishkin, Jakub Łaszczewski (Supraślanka),Jakub Gałaszewski, Damian Grabarz, Karol Obidziński (Hetman). Sędziował: Mariusz Chrzanowski.
Supraślanka: Konrad Rakus - Damian Bieliński, Michał Gibulski, Dominik Kozłowski, Szymon Kuczyński, Mariusz Łapiński, Jakub Łaszczewski (65 Jakub Jarmołowicz), Krystian Maciejuk, Hubert Stypułkowski, Mikita Tsishkin (67 Franciszek Zdanowicz), Gabor Żukowski. 
Hetman: Kosma Kurz - Karol Chilmon, Dawid Chilmon (77 Dawid Kos), Jakub Gałaszewski, Przemysław Maliszewski, Wojciech Moczulski (46 Karol Czajkowski), Adam Ilczuk (66 Rafał Maliszewski), Oliwier Kułakowski (46’ Maciej Szot), Damian Grabarz, Mateusz Sawicki (66 Patryk Sawicki), Karol Obidziński.

Wielkie strzelanie w Krynkach

W starciu beniaminków LZS urządził prawdziwy nokaut dla Sparty rozbijając rywali aż 6:0. Gospodarze ruszyli do ataku od pierwszej minuty, a wynik już w 3 minucie otworzył Adrian Karnakiewicz. Nie minął kwadrans, a na 2:0 podwyższył Dawid Bolesta. Przed przerwą Sparta dostała jeszcze dwa ciosy po golach Kamila Leszczyńskiego i Macieja Jurczeni i zeszła do szatni z bagażem czterech goli.

Po zmianie stron nadal dominowały Krynki. Wynik ustalili golami Marcin Pawnuk i Łukasz Brałkowski, pieczętując niezwykle ważne zwycięstwo. Dzięki tej wygranej LZS zbliża się do bezpiecznej strefy, tracąc do niej już tylko 5 punktów. Walka o utrzymanie nabiera rumieńców, zwłaszcza że przy coraz bardziej prawdopodobnym spadku z III ligi ekipy KS-u Wasilków, z IV ligą pożegna się aż pięć drużyn. 

Drużyna LZS najbliższy mecz zagra w Grajewie z rozpędzonymi Wilczkami (sobota, godz. 16.00), a Sparta pojedzie do Zambrowa, gdzie liderująca Olimpia spróbuje zwalczyć lekką zadyszkę ogrywając outsidera (sobota, godz. 15.00). 

LZS Krynki - Sparta Augustów 6:0 (4:0). Bramki: Adrian Karankiewicz 3, Dawid Bolesta 16, Kamil Leszczyński 26, Maciej Jurczenia 43, Marcin Pawnuk 52, Łukasz Brałkowski 72. Żółta kartka: Mikołaj Hołownia (Sparta). Sędziował: Daniel Niemyjski. 
LZS Krynki: Krystian Piećko - Kamil Leszczyński (65 Dominiuk Niemyjski), Maciej Jurczenia (85 Marcin Griń), Kamil Machłajewski, Karol Deryng, Dawid Bolesta (65 Jakub Piechowski), Marcin Pawnuk (65 Kamil Kasacki), Adrian Karankiewicz, Hubert Sawicki, Łukasz Brałkowski, Przemysław Szymanowicz (75 Mikita Zatouka).
Sparta: Vladyslav Krymskyi (55 Paweł Sawicki) - Darec Funke (46 Jacob Suprun), Daniel Kruza (80 Kajetan Hołownia), Fedir Maslov, Jacinto Emilio Nevarez, Ernest Poźniak, Sebastian Sienkiewicz, Paweł Sobolewski (65 Bartosz Waluś), Partyk Sobolewski, Szymon Tuttas, Adam Zamojski (50 Mikołaj Hołownia). 

Mecz zaległy - 8 kwietnia (środa)

Wissa wygrywa w Śniadowie

W środę (8 kwietnia) rozegrany został zaległy mecz z jesieni, gdzie KS Śniadowo zagrało z Wissą.  Mecz przyniósł wynik 1:2 i mnóstwo pozaboiskowych komentarzy. Goście wywieźli komplet punktów, ale w swojej relacji mocno narzekali na słabą murawę, sędziowanie i defensywną taktykę gospodarzy. Odpowiedź ze Śniadowa była jednak natychmiastowa i pełna ironii. Działacze KS-u słusznie zauważyli, że boisko i pogoda były takie same dla obu stron, a zrzucanie winy na „głęboką obronę” po prostu śmieszy. Choć Wissa wygrała dzięki większej liczbie strzelonych bramek, gospodarze nie zgadzają się z wizją meczu przedstawioną przez przyjezdnych, sugerując im nieco szersze spojrzenie na rzeczywistość. Na boisku nie brakowało ostrych starć i walki o każdy metr, a końcowy rezultat sprawił, że emocje w obu obozach jeszcze długo po ostatnim gwizdku były niezwykle wysokie.

KS Śniadowo - Wissa Szczuczyn 1:2 (1:1). Bramki: Patryk Sokołowski 26, Camilo Penaranda Marquez 63 - Wiktor Walczak 41. Żółte kartki: Karol Choiński, Patryk Sokołowski, Igor Cychol, Krystian Kamiński (KS), Damian Zaczkowski, Jesus Mosquera Gomez, Denys Kravchuk (Wissa). Sędziował:  Arkadiusz Soćko. 
Śniadowo: Ivan Tsimashou -Piotr  Pisiak, Kamil Dobrowolski, Hubert Cendrowski (86 Karol Choiński), Daniel Kopeć, Maksymilian Ostrowski, Krzysztof Kopańczyk, Tomasz Brzozowski, Jakub Piasecki (65 Igor Cychol), Patryk Sokołowski, Cychol, Filip Cudakiewicz.  
Wissa: Denys Kravchuk - Damian Zaczkowski, Andrii Chaika, Vadym Voronchenko (46 Krystian Pawczyński), Wiktor Walczak, Łukasz Świderski, Dariusz Korytkowski (85 Rafał Trzonkowski), Kacper Poreda (46 Paweł Adamiec), Łukasz Tercjak (46 Camilo Penaranda), Jesus Mosquera, Oleksandr Dziuba.

Radosław Dąbrowski i Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/04/2026 20:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości