Jagiellonia wygrała 2:1 z GKS Katowice. Rycerze wiosny z Górnego Śląska grali jak z nut w 2026 roku i nie znajdowali pogromcy. A Jagiellonia po dwóch słabych meczach walczyła ze swoimi demonami: blokadą mentalną, nieskutecznością, nerwami i zmęczeniem. Przełamali się i wygrali zasłużenie. A Alex Pozo - krytykowany przez wielu - wraz z kolegami miał swoje chwile: strzelił gola, zaliczył świetny występ i... poprowadził pomeczowy doping Ultry!
Białostoczanie zaczęli tak jakby chcieli pokazać sobie i wszystkim kibicom, że chcą jak najszybciej zapomnieć o dwóch ostatnich słanych meczach. Adrian Siemieniec sięgnął po pewniaków i w składzie pojawili się niemal stali bywalcy. Jedynym nowym graczem, który nie grał dziesiątki razy z kolegami, był Nahuel Leiva.
Jaga od początku zaatakowała spychając GKS do defensywy. I już w 1 minucie Alex Pozo wpadł z piłką na środek boiska próbując technicznego strzału sprzed pola karnego. Piłka przeleciała nad spojeniem słupka z poprzeczką w bezpiecznej odległości. Goście pierwszy raz pod bramkę Jagi przebili się w 8 minucie: po serii podań przed polem karnym strzały spróbował Bartosz Nowak lecz jego strzał został zablokowany. Próba dobitki Arkadiusz Jędrycha również nie doszła do skutku.
W 11 minucie wreszcie Jaga wyszła na prowadzenie, a strzelcem był krytykowany niemiłosiernie Alex Pozo. Hiszpan wreszcie przełamał się, a asystę zaliczył inny krytykowany ostatnio gracz Jagi - Bartłomiej Wdowik, którzy wrzucił z lewej strony. Dobre dośrodkowanie trafiło do Pozo, który - mimo, że duża ilość centymetrów to nie jest jego mocna strona - wygrał główkowy pojedynek z Borją Galanem i pokonał Rafała Strączka.
Gol rozpędził Jagiellonię: rewelacyjny w 2026 roku GKS Katowice momentami kompletnie nie potrafił powstrzymać hasających po zielonej murawie Jagiellończyków. W 17 minucie świetną szasnę na strzał miał Afimico Pululu, który z 14 metrów skiksował.
A 18 minucie Bartek Mazurek pokazał się ze znakomitej strony: popisał się techniczną sztuczką przerzucając piłkę po kolei nad dwoma rywalami i sieknął bez namysłu. Piłka trafiła w słupek i trybuny jęknęły z zawodem.
W 19 minucie znowu Pozo zaliczył dobre dośrodkowanie do Imaza. Jesus jednak strzelił zbyt słabo aby zaskoczyć Strączka.
W 22 minucie mogło być 2:0. Po wymianie podań szansę na strzał miał Pululu, ale zamiast na precyzję postawił na siłę i przestrzelił. Po chwili znowu zagotowało się w polu karnym katowiczan: Taras Romanczuk wymienili się podaniami z Imazem ale strzał Hiszpana trafił w Milewskiego. W 28 minucie doskonałą szansę miał Leiva, który dostał piłkę przed polem karnym, ale zbyt długo zastanawiał się co zrobić z piłką i obrońcy mu ją zabrali.
Po pół godzinie Jagiellonia wreszcie się wyszumiała i trochę zwolniła. Goście podjęli próby, aby się odgryzać, ale szło im niesporo. Białostoczanie nie pozwalali im na szybki atak, spokojnie ustawiali linie defensywne, o które rozbijały się ataki GieKSy.
Ale ostatnie słowo w tej części meczu należało do Jagi. Najpierw setkę miał Pululu. Afi strzelił z bliska ale Strączek odbił piłkę, a potem ciałem zablokował jeden z defensorów gości. Lukas Klemenz wybił piłkę pod nogi Tarasa Romanczuka. Kapitan przymierzył nie do obrony i piłka zatrzepotała w siatce bramki GKS-u. 2:0!
Druga połowa zaczęła się od odważniejszych ataków gości. W 50 minucie zrobiło się groźnie: wprowadzony po przerwie Marković podał do Nowaka, ale ten w dobrej sytuacji nie trafił z półwoleja. W 51 minucie piłka trzeci raz wylądowała bramce GKS-u. Po podaniu ze środka boiska Jesus Imaz dostał piłkę i wygrał sytuację sam na sam ze Strączkiem. Hiszpan był jednak na wyraźnym spalonym i gola nie uznano.
W 57 minucie dobrą okazję mieli przyjezdni. Najpierw z rożnego dograł Nowak zagrał, a piłka trafiła w pole karne do Jirki. Strzał gracza GKS-u obronił na linii bramkowej Abramowicz.
Po kwadransie drugiej połowy Jagiellonia znowu wrzuciła wyższy bieg i pod bramką gości zaczęło być znowu gorąco. Jagiellonia atakowała i w pole karne trafiały kolejne wrzutki. W końcu jedno z podań trafiło pod nogi Andy Pelmarda, którego potężny strzał zablokował ofiarnie Kowalczyk.
Kiedy GKS przedostawał się w okolice pola karnego gości i próbował ataku pozycyjnego to białostoczanie stosowali agresywny pressing. A kiedy już w końcu dochodzili do strzału do bronił Abramowicz, który we wtorek prezentował się wyjątkowo solidnie. I choć Jaga się cofnęła nieco pozwalając rywalom na ataki to o tym jak wyglądał ten mecz niech świadczy statystka do 70 minuty: 17 strzałów (4 celne) żółto-czerwonych przy 8 gości (1 celny).
Jagiellończycy poczynali sobie bardzo ambitnie, ale ta walka kosztowała ich bardzo wiele sił. Adrian Siemieniec zaczął wprowadzać kolejnych graczy: na boisku pojawili się Dawid Drachal, Samed Bazdar, a wcześniej jeszcze Kajetan Szmyt. Niestety w 82 minucie defensywa Jagi popełniła wreszcie błąd, którzy wykorzystali przyjezdni: zbyt wczesne i zbyt głębokie cofnięcie zakończyło się strzałem, gdzie piłka skozłowała tuż przed padającym Abramowiczem przelatując wśród gąszczu nóg defensorów Jagi i wylądowała w bramce. Autorem gola był Erik Jirka, a podawał mu Kowalczyk, który wcześniej zszedł do linii zabierając ze sobą Wdowika. Dzięki temu strzelec mógł spokojnie przymierzyć i oddać precyzyjny strzał.
W 85 minucie po kornerze Wdowika dobrą szansę do strzału miał Bazdar, ale został bez ceregieli zablokowany przez rywali.
Jagiellonia Białystok - GKS Katowice 2:1 (2:0). Bramki: Alex Pozo 11, Taras Romanczuk 45 - Eryk Jirka 82. Żółte kartki: Bernardo Vital, Bartosz Mazurek, Nahuel Leiva, Bartłomiej Wdowidk, Taras Romanczuk (Jagiellonia), Sebastian Milewski, Eman Markowic. (GKS). Sędziował: Wojciech Myć. Widzów: 14 081.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Andy Pelmard, Bartłomiej Wdowik - Nahuel Leiva (64 Kajetan Szmyt), Bartosz Mazurek, Taras Romanczuk, Alex Pozo (80 Dawid Drachal) - Jesus Imaz, Afimico Pululu (80 Samed Bazdar).
GKS: Rafał Strączek - Borja Galan (46 Erik Jirka) , Lukas Klemenz, Arkadiusz Jędrych, Alan Czerwiński, Marcin Wasilewski - Bartosz Nowak, Sebastian Milewski (46 Damian Rasak), Mateusz Kowalczyk, Mateusz Wdowiak (46 Eman Markovic) - Ilija Szkurin (83 Jakub Kokosiński).
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze