Ostatnie dni lutego przyniosły mieszkańcom województwa podlaskiego długo wyczekiwane wytchnienie od siarczystych mrozów, które przez wiele tygodni trzymały nasz region w lodowym uścisku. W ostatnich dniach termometry w Białymstoku, Łomży i Suwałkach zaczęły wskazywać wartości dodatnie. Słońce przebijające się przez chmury i temperatury sięgające nawet kilkunastu stopni powyżej zera sprawiły, że wielu z nas zaczęło już nieśmiało chować zimowe kurtki do szaf. Niestety, najnowsze dane meteorologiczne wskazują, że to przedwczesny optymizm. Eksperci z Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody (ECMWF) ostrzegają: zima w 2026 roku nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a marzec może nas brutalnie zaskoczyć.
Końcówka lutego to czas, w którym Polska znajduje się w strefie wyraźnego ocieplenia. Jak wskazują modele numeryczne, do końca miesiąca nie musimy obawiać się powrotu mrozów, które paraliżowały region na początku roku. Temperatura będzie nas rozpieszczać oscylując nawet wokół 10-15 stopni Celsjusza. Tylko nocami słupki rtęci mogą będą spadać poniżej zera. Taka pogoda sprzyja szybkiemu znikaniu resztek zalegającego śniegu i daje nadzieje na to, że niebawem pojawi się świeża wiosenna zieleń.
Taka przedwiosenna aura utrzyma się również w pierwszym tygodniu marca: model ECMWF, powszechnie uznawany za najbardziej wiarygodne źródło prognoz średnioterminowych na świecie, nie przewiduje w tym czasie gwałtownych zjawisk. Niestety niedługo potem zajdzie zmiana: meteorolodzy, którzy bacznie obserwują tzw. wir polarny – potężne masy arktycznego powietrza krążące nad biegunem - zapowiadają, że za kilkanaście dni zima wróci nad północno-wschodnią Polskę. To właśnie zawirowania w stratosferze staną się przyczyną radykalnej zmiany, która uderzy w naszą część Europy już w drugim tygodniu marca.
Prawdziwy przełom spodziewany jest w nocy z 8 na 9 marca. To wtedy od północy nad Polskę nadciągnie śnieżny front, który najpierw zasypie Pomorze i Mazury, a w poniedziałek wieczorem dotrze bezpośrednio nad Podlasie i objawi się potężnymi zawiejami. Według prognoz, centrum naszego województwa może spodziewać się intensywnych opadów śniegu właśnie w poniedziałkowy wieczór, 9 marca. Choć najsilniejsze śnieżyce (notujące przyrosty nawet 10-15 cm na godzinę) prognozowane są dla Mazowsza, to nasz region też znajdzie się w strefie śnieżyc i bardzo niskich temperatur, które sprawią, że biały puch zostanie z nami na dłużej.
Model ECMWF wskazuje, że poniedziałkowy front całkowicie zmieni krajobraz za oknem. Po dniach pełnych słońca, wrócimy do zimowej rzeczywistości. Kierowcy planujący podróże w okolicach 9 i 10 marca powinni zachować szczególną ostrożność – nagłe załamanie pogody i przejście z temperatur dodatnich w ujemne może spowodować paraliż na trasach ekspresowych S8 i S19.
Wraz ze śniegiem nadejdzie mróz, którego źródłem są uwolnione masy arktycznego powietrza. To efekt osłabienia prądu strumieniowego, który dotychczas utrzymywał chłód nad Arktyką. W poniedziałek 9 marca temperatura w całym kraju zacznie gwałtownie spadać. Na Podlasiu pierwsze symptomy ochłodzenia odczujemy już rano, a do nocy mróz opanuje każdy powiat naszego województwa.
Najzimniej będzie tradycyjnie na północnym wschodzie. We wtorek, 10 marca, Suwalszczyzna zanotuje spadki do -5 stopni Celsjusza w ciągu dnia, a nocami wartości te mogą być jeszcze niższe. W środę rano mieszkańcy Białegostoku i okolic muszą przygotować się na skrobanie szyb – mroźne powietrze skoncentruje się nad wschodnią Polską, przynosząc temperatury rzędu -6 do -8 stopni. To radykalny powrót zimy, który potrwa co najmniej kilka dni, skutecznie studząc nadzieje na szybkie nadejście wiosennej aury.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem w 2026 roku jest postępujący zanik przedwiośnia – tego niezwykle ważnego, przejściowego okresu, w którym przyroda stopniowo budzi się do życia. Przedwiośnie pozwala roślinom na powolną adaptację, a zwierzętom na łagodne wyjście z hibernacji. Gwałtowny przeskok z niemal letnich temperatur w lutym do siarczystych mrozów i śnieżyc w marcu to scenariusz najgorszy z możliwych.
Dla podlaskich rolników i sadowników brak przedwiośnia oznacza realne straty finansowe. Rośliny, które pod wpływem ciepłego przełomu lutego i marca rozpoczną wegetację, zostaną „ścięte” przez mróz w połowie miesiąca. Może to skutkować niższymi plonami, co wprost przełoży się na wzrost cen żywności w naszych sklepach. Cierpi również fauna – ptaki wracające z ciepłych krajów zastaną ośnieżony krajobraz bez dostępu do pożywienia, a owady zapylające nie pojawią się w odpowiednim czasie, by obsłużyć kwitnące rośliny.
Wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość. Zima na Podlasiu jeszcze nie odpuszcza, a prawdziwej, stabilnej wiosny będziemy wypatrywać dopiero w drugiej połowie marca.
Czy zdążyliście już zmienić opony na letnie? Dajcie znać w komentarzach, jak przygotowujecie się na powrót zimowej aury!
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze