Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy nabiera zupełnie nowego, podziemnego wymiaru. Choć rok 2026 przyniósł znaczący spadek liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy, cieniem na bezpieczeństwie kładą się odkrycia z ubiegłego roku. Brytyjski dziennik „The Telegraph” rzuca nowe światło na sprawę profesjonalnych tuneli, w których budowę mogli być zaangażowani eksperci z Bliskiego Wschodu. Tymczasem nie zmylił mniejszy napór na polską część granicy - nasi funkcjonariusze nie próżnują, wyłapując kolejnych „kurierów” na szlakach wiodących przez Litwę.
To, co jeszcze niedawno brzmiało jak scenariusz filmu szpiegowskiego, stało się faktem. W 2025 roku polska Straż Graniczna ujawniła cztery profesjonalnie przygotowane tunele pod białoruską granicą. Największy z nich, odkryty w rejonie Narewki, stał się bramą dla około 180 migrantów, głównie z Afganistanu i Pakistanu.
Zdaniem ekspertów cytowanych przez „The Telegraph”, taka konstrukcja wymaga wiedzy, którą dysponują nieliczni. Dr Lynette Nusbacher wskazuje na uderzające podobieństwo do struktur budowanych przez Hamas, Hezbollah czy Państwo Islamskie.
– Jeżeli szukasz osób doświadczonych w tworzeniu tuneli, rozwiązaniem jest zwrócenie się do mieszkańców Bliskiego Wschodu – tłumaczy ekspertka.
Major Rob Campbell, były saper brytyjskiej armii, wprost sugeruje, że za „podziemną wojną” mogą stać specjaliści z palestyńskiego Dżihadu, wykorzystujący irańskie wzorce budowlane.
Choć ślady inżynieryjne prowadzą na Bliski Wschód, polskie MSWiA nie ma wątpliwości: pełną odpowiedzialność za te prowokacje ponosi reżim Aleksandra Łukaszenki. Wykorzystanie zagranicznych ekspertów to kolejna faza destabilizacji granicy Unii Europejskiej. Służby zauważają, że technologia betoniarek znana z południowego Libanu czy Strefy Gazy została przeszczepiona na podlaskie bagna, by omijać bariery fizyczne i elektroniczne. Polska odpowiada na to polityką „zero tolerancji” i czasowym zawieszeniem prawa do azylu w przypadkach oczywistych nadużyć, co wyraźnie studzi zapędy organizatorów procederu.
Dane z pierwszego kwartału 2026 wskazują, że otwarcie przejść z Białorusią, uszczelnienie granicy oraz patrole na drogach w przygranicznych powiatach przynosi wymierne efekty. Odnotowano jedynie 158 prób nielegalnego przedostania się do Polski, co w porównaniu do ponad 3,3 tysiąca prób w analogicznym okresie sprzed kilku lat jest wynikiem wręcz spektakularnym.
Mimo to napięcie nie znika. Nadal obowiązuje strefa buforowa, a polskie patrole regularnie muszą mierzyć się z agresją – rzucaniem kamieniami czy próbami niszczenia zapór szlifierkami. Nowością w systemie ochrony jest w pełni zautomatyzowany system Entry/Exit (EES), który od kwietnia 2026 r. ściśle monitoruje ruch osobowy, zamykając kolejne luki w systemie bezpieczeństwa.
Gdy presja na granicy z Białorusią maleje, przemytnicy częściej próbują szczęścia na szlaku litewskim. Pierwsze dni kwietnia 2026 roku były wyjątkowo pracowite dla funkcjonariuszy z Rutki-Tartak. 7 kwietnia zatrzymano dwóch obywateli Ukrainy w mazdzie, którzy próbowali odebrać trzech Afgańczyków. Scenariusz był prosty: migranci przeszli „zieloną granicę” pieszo, a kurierzy mieli ich przewieźć w głąb Europy.
Dwa dni później, 9 kwietnia, w gminie Szypliszki wpadł kolejny 32-letni Ukrainiec. W jego pobliżu ujawniono dwie grupy obywateli Bangladeszu (łącznie 7 osób). Cudzoziemcy zostali przekazani stronie litewskiej w ramach readmisji, a organizatorzy transportów trafili prosto przed oblicze wymiaru sprawiedliwości.
Polskie prawo stało się wyjątkowo surowe dla osób pomagających w nielegalnym procederze. Tylko w tym roku na granicy polsko-litewskiej zatrzymano już 16 osób za pomocnictwo. Kara jest dotkliwa: do 8 lat więzienia, natychmiastowa decyzja o powrocie do kraju pochodzenia oraz 7-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen.
Dla kurierów, którzy często traktują ten proceder jako szybki zarobek, pobyt w polskim areszcie tymczasowym – jak w przypadku 32-latka z Szypliszek – jest bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Służby, wspierane przez żołnierzy WOT, zapowiadają, że monitoring szlaków nie zostanie poluzowany ani o centymetr. Granica musi pozostać szczelna – zarówno na powierzchni, jak i głęboko pod ziemią.
Adam Remik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze