Reklama

Misja (nie)możliwa we Florencji? Jagiellonia walczy o (nie tylko) o honor w sercu Toskanii! (WIDEO)

Przed nami wieczór, który zapisze się w historii regionalnego futbolu. Jesteśmy w nastrojach zupełnie innych niż przed pierwszym spotkaniem. Już w najbliższy czwartek, 26 lutego o godzinie 18.45, Jagiellonia Białystok wybiegnie na murawę legendarnego Stadio Artemio Franchi, by zmierzyć się z Fiorentiną w rewanżowym meczu fazy play-off Ligi Konferencji. Po bolesnej porażce 0:3 na własnym terenie, podopieczni Adriana Siemieńca stają przed zadaniem, które wielu nazywa „mission impossible”. Jednak w Jagiellonii słowo „niemożliwe” od dawna nie ma racji bytu i piłkarze zdają się to wierzyć. Czy „Duma Podlasia” jest w stanie rzucić wyzwanie ekipie z Serie A na jej własnym terenie?

(O)szukanie sprawiedliwości

Wynik pierwszego spotkania przy Słonecznej był wszystkich kibiców żółto-czerwonych wyjątkowo gorzką pigułką do przełknięcia. Wynik 0:3 sugerowałby deklasację Dumy Podlasia, ale każdy, kto widział ten mecz, wie, że prawda leżała gdzie indziej. Jagiellonia w I połowie narzucała inicjatywę, wymieniała setki podań i spychała „Violę” do głębokiej defensywy. Zabrakło jej jednak tego, co w Europie jest najcenniejsze: chłodnej głowy i skuteczności. Fiorentina, jak na włoską ekipę przystało, była bezlitosna – wykorzystała trzy błędy przy stałych fragmentach gry i zamknęła mecz. 

- Wypunktowała nas jak bokser - podsumował po meczu trener Adrian Siemieniec. 

Reklama

Rzecz w tym, że białostoczanie nie tylko nie zasłużyli na aż tak wysoką porażkę. Gdyby arbiter w Białymstoku pokazał zasłużoną drugą żółtą kartkę Jacopo Fazziniemu, obraz gry przy stanie 0:1 mógł wyglądać zupełnie inaczej. Pech, brak VAR-u w tej konkretnej sytuacji i centymetry, których zabrakło Kamilowi Jóźwiakowi przy pechowym rykoszecie, sprawiły, że do Florencji jedziemy z gigantycznym bagażem. Trener Adrian Siemieniec stawia jednak sprawę jasno:

Chcę, żebyśmy dali się zapamiętać z dużo lepszej strony.

Reklama

Powrót do podstaw. Romanczuk i Pululu znów w grze

To, co najbardziej napawa optymizmem przed rewanżem, to sytuacja kadrowa. W Białymstoku w pierwszym meczu brak Tarasa Romanczuka i Afimico Pululu był aż nadto widoczny. Bez swojego kapitana środek pola Jagi tracił na jakości, a bez Pululu z przodu brakowało gracza, które potrafił przepchnąć obrońców Serie A. Obaj zawodnicy odpokutowali już kary za kartki i są gotowi, by we Florencji dać sygnał do ataku. I obaj bardzo chcą pokazać, że z nimi Jagiellonia to zespół znacznie groźniejszy! 

Ich obecność zmienia strukturę zespołu. Romanczuk to gwarancja spokoju w wyprowadzaniu piłki, nieustające źródło charyzmy i charakteru dla kolegów. Z kolei Pululu to taki klejnot, który w tej edycji Ligi Konferencji już niejednokrotnie błyszczał pokazując, że nie boi się nikogo. Wspierani przez Jesusa Imaza, który w miniony weekend uratował punkt w ligowym starciu z Radomiakiem (1:1), mogą sprawić, że obrona Fiorentiny wcale nie będzie miała spokojnego wieczoru.

Reklama

Żółto-czerwona Toskania?

Mimo fatalnego wyniku w pierwszym meczu, kibice Jagiellonii po raz kolejny pokazują, że są dwunastym zawodnikiem na europejskim poziomie. Do stolicy Toskanii udaje się potężna, kilkusetosobowa grupa fanów z Białegostoku. Loty czarterowe, autokary i prywatne samochody – każda droga prowadzi w czwartek do Florencji. Dla wielu to wyjazd życia, a dla klubu dowód na to, że marka Jagiellonii rośnie z każdym meczem w pucharach.

Dla tych, którzy nie mogli pozwolić sobie na podróż do Włoch, lokalne ośrodki przygotowały alternatywę. Wspólne oglądanie meczu na wielkim ekranie organizują białostockie kina Helios (Alfa i Biała), gdzie emocje z pewnością sięgną zenitu. Ryk kibiców na Stadio Artemio Franchi będzie słyszalny w całej Florencji – fani jadą tam nie na wycieczkę, ale by pokazać Włochom, jak dopinguje Mistrz Polski.

Reklama

Rankingi, pieniądze i... niedzielny klasyk z Legią

Choć awans wydaje się odległym celem, Jagiellonia ma o co grać. Każdy punkt wywalczony w rankingu UEFA to łatwiejsza ścieżka w przyszłych sezonach, każde zwycięstwo lub remis to potężny zastrzyk gotówki do klubowej kasy. Ponadto, dobry występ przeciwko drużynie takiej jak Fiorentina – która w lutym nie przegrała jeszcze meczu i właśnie uciekła ze strefy spadkowej Serie A po wygranej z Pisą – byłby idealnym budulcem pewności siebie przed niedzielnym klasykiem Ekstraklasy.

A już 1 marca Jagę czeka prestiżowe starcie z Legią Warszawa. Adrian Siemieniec stoi przed dylematem: czy rzucić wszystkie siły na Fiorentinę, czy oszczędzać liderów na walkę o obronę mistrzostwa? Znając charakter tego zespołu, kalkulacji nie będzie. Jagiellonia we Florencji chce wygrać, chce strzelić bramki i chce pokazać, że ćwierćfinał z poprzedniego sezonu nie był dziełem przypadku.

Reklama

Czwartkowy mecz, który zaczyna się o godzinie 18.45 można obejrzeć na Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1 oraz Polsat Box Go. Przedmeczowe studio telewizyjne rusza już od 17:00. Spotkanie można też obejrzeć w kinie w Helios Alfa oraz Helios Biała.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2026 20:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama

Najnowsze