Reklama

Nieprawdopodobna Jagiellonia! Florencja zdobyta, ale Viola gra dalej! Mimo porażki jesteśmy dumni!

Jagiellonia dokonała tego: we Florencji Duma Podlasia pokonała Fiorentinę 4:2. Po 90 minutach żółto-czerwoni odrobili straty z Białegostoku trzybramkową stratę wygrywając 3:0 po hat-tricku Bartosza Mazurka i byli bliscy ogrania Fiorentiny. W drugiej połowie dogrywki miejscowi strzelili dwa gole, ale białostoczanie odpowiedzieli bramką Jesusa Imaza. Niestety na więcej zabrakło sił i czasu. Mimo to Jagiellonia zapisała fantastyczny rozdział w historii polskiego futbolu.

Jaga bez respektu

Jagiellonia rozpoczęła ten mecz bez żadnego respektu dla utytułowanych gospodarzy. Żółto-czerwoni wspierani przez głośno dopingujących kibiców Dumy Podlasia, którzy niesamowicie zdzierali gardła, wyszli na murawę we Florencji jakby nie pamiętali o tym, że przed tygodniem przegrali z ekipą z Serie A. 

Już w 2 minucie Afimico Pululu (we Florencji od początku był tak aktywny, jakby chciał sobie powetować nieobecność sprzed tygodnia) wpadł w pole karne, ale obrońcom Violi udało się go zatrzymać. W 5 minucie Afi dostał dalekie zagrania za plecy obrońców i wpadł w pole karne. Pululu znalazł się sam na sam z Lezzerinim i zamiast posłać bombę próbował technicznego strzału. Golkiper gospodarzy bez trudu odbił piłkę. 

Reklama

W 11 minucie gospodarze otrząsnęli się z przewagi rywali i zaatakowali. Zakończyło się strzałem, gdzie przy obronie Sławkowi Abramowiczowi pomógł Taras Romanczuk. Dwie minuty później Włochom udało się oddać strzał Piccoliego w światło bramki, ale tym razem Abramowicz odbił uderzoną z bliska piłkę. W 20 minucie ten sam gracz Fiorentiny strzelił na bramkę Jagi po okresie dobrej gry gospodarzy, ale znowu na posterunku był Abramowicz. 

Mazurek raz! 

W 23 minucie sektor zajęty przez kibiców Jagiellonii oszalał z radości! Najpierw Afimico Pululu, nic nie robiąc sobie z tego, że miał na plecy obrońców gospodarzy, podał w tempo do Bartosza Mazurka. Osiemnastolatek z Białegostoku wpadł w pole karne, strzelił z bliska. Piłkę odbił wychodzący Lezzerini, ale poprawka Mazurka wylądowała już w bramce. 1:0!!! 

Reklama

W 32 minucie Alex Pozo dośrodkował w pole karne do Afimico Pululu. Czarnoskóry napastnik Jagi próbował główkować, ale piłka wpadła w ręce Lezzeriniego. 

Mazurek dwa! 

Końcówka I połowy należała do żółto-czerwonych. Najpierw w 43 minucie Lezzerini popełnił błąd i Bernard Vital znalazł się niemal przed pustą bramką. Niestety... fatalnie się pomylił stoper Jagi. Chwilę później włoski golkiper obronił strzał w ogromnym zamieszaniu. Co się nie udało w regulaminowym czasie zdarzyło się w doliczonym: Bartek Mazurek dopadł do odbitej piłki w polu karnym i płasko strzelił. Futbolówka odbiła się od obrońcy Fiorentiny i poszybowała wysoko nad golkiperem Violi lądując w bramce. I jest już 2:0! Zszokowani Włosi powędrowali do szatni.

Reklama

Mazurek trzy! Viola na deskach!

Z szatni mocno zmotywowani wyszli z szatni gospodarze, którzy wyszli aby odrobić stratę. Zirytowany tym co się działo przed przerwą trener Paulo Vagnoli zmienił Lucę Lezzriniego wpuszczając słynnego Davida De Gea. Białostoczanie pozwolili wyszumieć się rywalom. Najpierw strzał Piccoliego spokojnie obronił Abramowicz, a w 49 minucie białostoczanie wyprowadzili kontratak. Ze skrzydła podał Alex Pozo, w polu karnym wystawił ją jeszcze ustawiony tyłem do bramki Pululu i trafiła ona pod nogi Mazurka. A ten ze stoickim spokojem precyzyjnym płaskim strzałem pokonał De Gea i straty zostały odrobione!

Zaszokowani kibice gospodarze ucichli, a na boisku niósł się doping Jagiellonii. A białostoczanie po odrobieniu strat z pierwszego meczu uspokoili grę i spokojnie czekali na ataki rywali. Włosi próbowali atakować, ale nie byli w stanie wejść w pole karne Jagi. Zaczęli rozgrywać atak pozycyjny, próbowali wrzutek w pole karne i strzałów z dystansu, ale dobrze radziła sobie z tym defensywa białostoczan. W środku pola dobrze kierował ekipa Taras Romanczuk, który kierował grą kolegów, a ci wybijali Włochów z ataku. 

Reklama

Oblężenie bramki Jagi

Jagiellonia prowadząc 3:0 uspokoiła grę. Trener Paolo Vanoli zaczął dokonywać zmian i przewaga Włochów zaczęła rosnąć. A białostoczanie zrobili to co jej kibice dobrze znają z ekstraklasy: cofnęli się na własną połowę i cierpieli w defensywie. Coraz bardziej niecierpliwi Włosi próbowali śpieszyli się w swoich atakach. Białostoczanie we własnym polu karnym zagęścili szyki uniemożliwiając rywalom podania i strzały z dystansu. W efekcie najlepsze okazje gospodarze mieli po stałych fragmentach gry. Tyle, że nie trafiały one w światło bramki Jagiellonii.

W 79 minucie mogło być 4:0 dla Jagiellonii. Najpierw świetnym dryblingiem popisał się Dawid Drachal, a potem dośrodkowanie świecą ze środka pola trafiło za plecy obrońców gospodarzy. Pognał do piłki Vital, który skakał do główki mając przed sobą tylko Da Gea, ale nie zdołał opanować piłki. 

Reklama

W 82 minucie okazję miał wszędobylski tego dnia Mazurek. Pululu, który we Florencji popisywał się świetnymi podaniami jeszcze raz podał w tempo prostopadle do młodego Jagiellończyka, ale ten okazał się minimalnie wolniejszy od golkipera Fiorentiny. 

W 85 minucie kolejny raz świetnie zachował się Taras Romanczuk. Kapitan Jagi przejął piłkę w środku pola i precyzyjnie podał do Jesusa Imaza, który był w dobrej pozycji ale nie poradził sobie z rywalem na plecach i źle przejął piłkę. Gospodarze odpowiedzieli strzałem z dystansu Piccoli, ale okazał się mało precyzyjny. Włosi do samego końca próbowali ale bez efektów i kiedy serbski sędzia odgwizdał koniec meczu zarządzają dogrywkę nikt z kibiców Violi na Stadio Artemio Franchi nie dowierzał w to co się dzieje. O determinacji Fiorentiny niech świadczy fakt, że  ekipa z Serie A miała aż 83% posiadania piłki w ciągu ostatnich 15 minut. 

Reklama

Nieprawdopodobne! Dogrywka!

Dogrywka zaczęła się tak jak końcówka II połowy: coraz bardziej zdenerwowani Włosi zaczęli dalej atakować. Ale efektów innych niż przewaga i serie niecelnych strzałów z dystansu to nie przynosiło. W 97 minucie wprowadzony w końcówce II połowy Kean przedarł się z piłką w pole karne i oddał strzał z około 14 metrów, ale uderzył prosto w Abramowicza. 

A białostoczanie konsekwentnie bronili się uniemożliwiając Włochom na precyzyjne dokończenie akcji. Spokój w żółto-czerwonych szeregach był w wielkim kontraście wobec rosnącej nerwowości w szeregach graczy w fioletowych.

Reklama

Dwa ciosy gospodarzy

W 107 minucie gospodarzom wreszcie udało się trafić do bramki Jagi: po wrzutce w pole karne wyszedł na przedpole Abramowicz, który wypiąstkował piłkę. Niestety - za krótko - i Niccolo Faggioli sprzed pola karnego przymierzył nad wstającym Abramowiczem i było 1:3. 

Jagiellonia próbowała odpowiedzieć ciosem za cios: po rożnym w 110 minucie strzelił Flach z 17 metrów, ale niestety piłka poszybowała nad poprzeczką. W 113 minucie świetną okazję mieli miejcowi: z bliska strzelał Gosens, ale Abramowicz obronił. Niestety rożny zakończył się golem dla Fiorentiny: w zamieszaniu Samed Bazdar nie przypilnował Moise Keana, który strzelał na bramkę, nogę w piątce nogę dostawił Giovanni Fabian i Abramowicz skapitulował 2:3. 

Reklama

Jaga walczyła do końca!

Jagiellonia zareagowała jak koń na ostrogę: ruszyła do przodu. W 119 minucie jagiellończycy przejęli piłkę i strzałem z dystansu popisał się Imaz. Jesus strzelił wrednie z kozłem i uderzając z około 25 metrów pokonał De Gea. 2:4! Emocje sięgnęły zenitu: w 120 minucie po faulu z boiska za drugi żółty kartonik wyleciał Vital. A Jagiellonia nie rezygnowała i dalej atakowała. 

W doliczonym czasie gry w środku boiska sędzia odgwizdał faul na Romanczuku. Do wolnego podszedł Wdowik, który wrzucił w pole karne Violi, w które powędrował nawet Abramowicz. Niestety skończyło się na faulu jagiellończyków. 

Reklama

Białostoczanie pożegnali się z Ligą Konferencji, ale pokazali prawdziwy charakter, umiejętności i nieprawdopodobną wolę walki. Żółto-czerwoni po występie w Toskanii pokazali, że w tym dwumeczu - choć odpadli - pokazali, że byli lepsi niż utytułowani Włosi. Białostoczanie byli bardzo bliscy sprawienia sensacji w dwumeczu, choć wygrana 4:2 na stadionie rywala trzeba uznać za nieprawdopodobny sukces. 

Duma Podlasia pokazała, że Podlasie mogło być dumne z Jagiellonii, która pokazała swoją wielkość.

ACF Fiorentina - Jagiellonia Białystok 2:4 (0:3, 0:2). Bramki: Niccolo Fagioli 107, Robin Gosens 113 - Bartłomiej Mazurek 23, 45+3, 49, Jesus Imaz 120. Żółte kartki: Bernardo Vital, Taras Romanczuk, Alex Pozo, Kamil Jóźwiak, Samed Bazdar (Jagiellonia), Dodo, Pietro Comuzzo, Marin Pongracic (Fiorentina). Czerwona kartka: Bernardo Vital (Jagiellonia, za 2. żółte, 120). Sędziował: Srdjan Jovanović (Serbia). Widzów: 
Fiorentina: Luca Lezzerini (46 David De Gea) - Robin Gosens, Marin Pongracic, Pietro Comuzzo, Niccolo Fortini, (46 Jack Harrison)- Cher Ndour, Rolandi Mandragora (62 Nicolo Fagioli), Giovanni Fabbian - Jacopo Fazzini (62 Manor Salomon, 99 Albert Gudmundsson), Roberto Piccoli (89 Moise Kean), Dodo. 
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Bartłomiej Wdowik, Beronard Vital, Andy Pelmard, Norbert Wojtuszek (66 Samed Bazdar) - Kamil Jóźwiak (36 Dawid Drachal, 89 Leon Flach), Bartosz Mazurek (106 Dimitris Rallis), Taras Romanczuk, Alex Pozo (117 Yuki Kobayashi) - Jesus Imaz, Afimico Pululu. 

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/02/2026 21:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama

Najnowsze