System szkolenia i egzaminowania kierowców w Polsce czeka największa transformacja od dekad. Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło właśnie ambitny projekt ustawy, który ma raz na zawsze pożegnać metody nauczania pamiętające jeszcze ubiegły wiek. Najważniejsza wiadomość dla tysięcy kursantów? Z placów manewrowych znikną słupki i tyczki, a egzamin teoretyczny przestanie być testem z wiedzy o budowie silnika.
Od blisko 34 lat egzamin praktyczny na prawo jazdy kategorii B wyglądał niemal identycznie. Choć z czasem parkowanie przeniesiono na ulice miast, plac manewrowy wciąż pozostawał pierwszym, często najbardziej stresującym etapem sprawdzianu. Jak zapowiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak, to się wkrótce zmieni. Jazda „po łuku” czy ruszanie na wzniesieniu w warunkach odizolowanych od prawdziwego ruchu mają zostać całkowicie zniesione w części egzaminacyjnej.
– W Europie odchodzi się od tego typu egzaminów na placu manewrowym. Większość ekspertów twierdzi, że to relikt przeszłości. My przychylamy się do ich zdania – wyjaśnił minister Klimczak.
Polska wraz z Łotwą są jednymi z ostatnich krajów Unii Europejskiej, które wciąż wymagają od kandydatów na kierowców żmudnych manewrów między słupkami. Reforma ma przenieść cały nacisk na jazdę w realnym ruchu miejskim, co ma znacznie lepiej weryfikować faktyczne umiejętności przyszłego kierowcy i jego zdolność do radzenia sobie w dynamicznych sytuacjach drogowych.
Zmiany nie ominą również części teoretycznej, która od lat budzi kontrowersje. Obecna baza pytań często bywa krytykowana za błędy merytoryczne oraz obecność zagadnień, które w żaden sposób nie wpływają na bezpieczeństwo jazdy. Ministerstwo chce to zmienić, oczyszczając testy ze zbędnego balastu. Z arkuszy mają zniknąć pytania dotyczące szczegółowej budowy jednostek napędowych czy zawiłości administracyjnych, które dla przeciętnego użytkownika samochodu osobowego są nieprzydatne.
– Egzamin musi odpowiadać rzeczywistości drogowej. To nie mogą być sztuczne pytania, które dotyczą pracy administracji. Muszą one dotyczyć bezpiecznego poruszania się na drodze i świadomego uczestnictwa w ruchu – podkreśla Dariusz Klimczak.
Nowa baza pytań ma być tworzona przez zupełnie nowe ciało eksperckie, które zastąpi dotychczasową komisję. Celem jest stworzenie testu, który uczy myślenia i przewidywania zagrożeń, a nie tylko „wykuwania” poprawnych odpowiedzi na pamięć.
Reforma zapowiedziana przez Ministerstwo Infrastruktury to nie tylko zmiana zadań egzaminacyjnych, ale także zmiana filozofii całego systemu. Nowa komisja, odpowiedzialna za układanie pytań, ma składać się z wybitnych ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ich praca ma być transparentna, a baza pytań regularnie aktualizowana pod kątem zmieniających się przepisów i nowych wyzwań, takich jak rozwój systemów wspomagających kierowcę czy elektromobilność.
Prezentacja szczegółowych założeń ustawy nastąpi już w przyszłym tygodniu przez ministra Stanisława Bukowca. To wtedy poznamy konkretne terminy wdrożenia nowych przepisów. Dla branży szkoleń oraz samych kursantów to jasny sygnał: nadchodzi koniec „szkolenia pod egzamin”. Nowe prawo jazdy ma być dowodem na to, że potrafimy bezpiecznie poruszać się po ulicach, a nie jedynie sprawnie omijać słupki na zamkniętym placu. Wszystko wskazuje na to, że rok 2026 będzie przełomowy dla każdego, kto marzy o własnym „prawku”.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze