Reklama

SKANDAL! Tadeusz Truskolaski chce wpływać na publikacje w DDB!

Do kuriozalnej sytuacji doszło w dniu wczorajszym w urzędzie miejskim. W obecności dziennikarzy Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku, stwierdził, że będzie wpływał na treść podawanych na naszym portalu informacji. To kolejny „popis” prezydenta, który pogubił się kompletnie w działalności w życiu publicznym.

Sytuacja miała miejsce w dniu wczorajszym, w trakcie spotkania prasowego. Dziennikarze chcieli poznać stanowisko prezydenta Białegostoku odnośnie pisma przedprocesowego, które złożył Obóz Narodowo-Radyklany. Pisaliśmy o tym w dniu wczorajszym, że organizacja ta domaga się publicznych przeprosin, ponieważ czuje się pomówiona oraz zniesławiona słowami i zachowaniem Tadeusza Truskolaskiego. Chodzi o jego wypowiedź cytowaną między innymi na oficjalnej stronie Miasta Białystok, w której stwierdził, że ONR jest organizacją jawnie nawiązującą do symboliki i retoryki faszystowskiej.

Jeszcze wcześniej Tadeusz Truskolaski próbował przez straż miejską i policję doprowadzić do usunięcia sztandarów ONR, a nawet wyproszenia delegacji z miejsca uroczystości. Przynajmniej – jak mówią członkowie ONR – w tym duchu 1 sierpnia tego roku interweniowali mundurowi. Okazało się, że bezskutecznie. W ostateczności prezydent zdecydował o przerwaniu uroczystości i wraz ze swoim synem, posłem Nowoczesnej, nie wzięli w nich udziału.

Reklama

Dlatego też wczoraj dziennikarze pytali Tadeusza Truskolaskiego jak zamierza się odnieść do pisma, które wystosował wobec niego ONR. Szczególnie chodziło o to, czy prezydent ma zamiar przeprosić organizację, czy też nie. Okazało się, że nie tylko nie ma zamiaru nikogo przepraszać, ale na dodatek prezydent stwierdził, że cała sytuacja to jakieś żarty i organizacja nie ma uprawnień do żądania przeprosin.

- To są oczywiście żarty. Ja to odrzucam, bo tak jak mówię, oni nie mają uprawnień, żeby tego żądać. Bo ta główna organizacja jest akurat w Krakowie – powiedział Tadeusz Truskolaski.

Reklama

Tu kłania się kompletny brak wiedzy Tadeusza Truskolaskiego, bo organizacja nie jest zarejestrowana w Krakowie, tylko w Częstochowie i ma pełne prawo domagać się przeprosin za zniesławienie. Prezydent jednak nie tylko w tej sprawie się zagalopował i to bardzo. Bo kiedy drążyliśmy temat przerwania uroczystości, zapytaliśmy o sytuację sprzed roku, kiedy ani flagi, ani delegacja, ani wyczytanie nazwy organizacji ONR, nie stanowiło żadnego problemu podczas uroczystości miejskich z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego.

Tadeusz Truskolaski stwierdził tylko, że w ubiegłym roku nie był obecny na uroczystościach. Ale był w tym roku i w tym roku zareagował spontanicznie. Zapytaliśmy zatem, co w takim razie zmieniło się przez ostatni rok u posła Nowoczesnej, a prywatnie jego syna. W ubiegłym roku bowiem Krzysztof Truskolaski nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń do delegacji ONR czy też flag, które raptem zaczęły przeszkadzać w tym roku. Wówczas prezydentowi najwyraźniej puściło ciśnienie i nie zapanował nad sobą. Odpowiedział bardzo głupio. Na tyle głupio, że teraz może mieć poważne kłopoty. Odpowiedź jest uwieczniona na nagraniu, które można odtworzyć na górze strony. Rozmowa bowiem potoczyła się w taki sposób:

Reklama

Tadeusz Truskolaski ( TT) – I dlatego, i dlatego też należało zastosować troszeczkę inne środki reakcji. Zresztą moja reakcja była oczywiście spontaniczna, to nie była taka reakcja gdzieś tam zaplanowana. I proszę, proszę, że tak powiem nie mieszać spraw rodzinnych i spraw zawodowych. Syn jest posłem, a ja jestem prezydentem. I o tym pani pisze. Natomiast proszę naszych spraw rodzinnych nie poruszać, bo nie ma pani do tego uprawnień.

Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska (ASM) – Ja mam uprawnienia do pisania o tym, o czym ja będę chciała.

Reklama

TT – Ale nie o rodzinie.

ASM – Proszę pana, nie będzie mi Pan mówił o czym ja mam pisać.

TT – Będę!

(ASM) – Ok, to wszyscy tutaj słyszeli, ja też mam nagrane.

Takie słowa ewidentnie wskazują, że prezydent zamierza wywierać presję, wpływać na dobór tematów oraz treść publikacji na naszym portalu, który jest niezależny od niego i każdego innego. Stwierdził, że będzie wpływał na to, jakie treści będą się pojawiały. Jest to niebywały skandal. Takich słów nie używali nawet bolszewicy w miejscach publicznych i to na dodatek przy świadkach. Tadeusz Truskolaski powiedział takie słowa w obecności dziennikarzy z innych redakcji. I to zdecydowanie dyskwalifikuje go jako polityka w ogóle.

Reklama

Pytaliśmy kilku prawników oraz konstytucjonalistę o komentarz do zaistniałej sytuacji. Wszyscy byli w szoku i stwierdzili, że jest to niedopuszczalne i taka sytuacja nigdy w demokratycznym państwie nie powinna mieć miejsca. Żaden polityk nie ma prawa żądać od dziennikarza publikacji określonych treści, nie ma prawa wpływać, ani ingerować w brzmienie i treść artykułu, ani tłumić krytyki dziennikarskiej. To gwarantuje nie tylko Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, ale także ustawa o prawie prasowym.

- Artykuł 14 Konstytucji RP zapewnia wolność prasy. Czwarta władza, czyli wolna prasa, pełni funkcję kontrolną wobec działań polityków. Nikt nie może ograniczać tej funkcji. Jest ona również zagwarantowana w ustawie prawo prasowe – komentuje dr Jarosław Matwiejuk, konstytucjonalista z Uniwersytetu w Białymstoku.

Reklama

Stąd prezydent, ani żaden inny polityk, włącznie z jego synem, nie mają prawa wpływać na jakiekolwiek treści na naszym portalu i zapewniamy, że nie będą. Portal Dzień Dobry Białystok jest portalem niezależnym, utrzymującym się wyłącznie z reklam i nigdy nie posiłkował się choćby jednym groszem z publicznych pieniędzy. Tadeusz Truskolaski ewidentnie pomylił role, albo chce bawić się w cenzora. Ale w tym przypadku też mamy złe wieści. Cenzura jest ZAKAZANA!

Wydawać polecenia prezydent może co najwyżej podległym sobie pracownikom i to też nie wszystkim. Natomiast naszą rolą jest śledzenie i badanie także sfery prywatnej osób publicznych. Polityk, jak i każda osoba publiczna, musi się liczyć z tym, że podlega ocenie, bo wystawia się na kontrolę i reakcję na każde wypowiedziane słowo oraz wszystko co robi dziś i robiła w przeszłości Takie prawo daje nam ustawa o prawie prasowym. Ale nie tylko. Kilka lat temu odnośnie krytyki osób publicznych wypowiedział się Trybunał w Strasburgu, który orzekł:

Reklama

Granice dopuszczalnej krytyki osób publicznych w debacie politycznej są szersze niż osób prywatnych” – tak orzekł Trybunał w sprawie polskiego dziennikarza.

- Prezydent RP, posłowie, senatorowie, ministrowie, samorządowcy, pełnią funkcje publiczne i w związku z tym podlegają kontroli mediów. A podlegają dlatego, żeby nie dochodziło do nadużyć i łamania prawa. Kontrola ta może i powinna obejmować życie prywatne polityków – wyjaśnia dr. Jarosław Matwiejuk, konstytucjonalista.

Skandaliczne zachowanie prezydenta, który chce wpływać na treść publikacji na niezależnym medium, nie przystoi ani jemu, ani żadnej osobie pełniącej funkcje publiczne. W państwach o wysokiej kulturze politycznej, polityk głoszący takie słowa lub tezy zakończyłby karierę w trybie natychmiastowym. Byłby skończony. Zostałby przez swoje własne środowisko zmuszony do dymisji bez możliwości powrotu do życia publicznego.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-09 10:07:38

    Skoro pani dziennikarz nie potrafi uszanować życia prywatnego i uważa, że może pisać o życiu prywatnym każdego - czy to posła czy prezydenta - to niech też napisze o swoim. Co u niej się zmieniło w ciągu ostatniego roku? Żenada - co kogo obchodzi życie prywatne Truskolaskiego, Jurgiela czy innych "publicznych"? Poziom dziennikarstwa baaaaardzo wysoki...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-08-09 10:36:44

    Zabawne jest to, że 'redaktor' przyssala się do TT i się odczepić nie może. I nie dziwię się, że padły takie słowa. Może czas zmienić nazwę na 'Pamietniki TT'?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-08-09 10:39:22

    To proponuje pani dziennikarz iść za ciosem i napisać o tym życiu prywatnym jak tak bardzo to interesuje. przy okazji nie zapomnijcie zmienić nazwy gazety na brukowa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama