Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kamil, właśnie ten, kto zna przepisy i zwraca uwagę na znaki, ma problem z jazdą po mieście. Ten co się nie zna, jeździ na pamięć, patrzy na innych (a ci też się nie znają) i zaczyna się bałagan. Winą m.in policjantów jest to, że rowerzyści szaleją po chodnikach, że kierowcy nagminnie nie używają kierunkowskazów.
Ten, kto się zna(dot. zakazu skrętu w "przełączkę") nie powinien mieć z tym problemu. Sporo jeżdżę po Białymstoku i jako policjant miałbym chyba najwięcej wlepionych mandatów na świecie. Raz zdażyło się nawet skręcać ze Świętokrzyskiej w Berlinga i natknąć się na zdziwionego pana w samochodzie, którego zdziwiło nie to, że jechał pod prąd a napotkany samochód, według pana, jadący pod prąd :) Pan przejechał przez wyspę dla pieszych i dalej pojechał już prawidłowo. To jedna ze śmieszniejszych sytuacji, ale nagminne łamanie wszelkich zasad już nie śmieszy a tego jest zatrważająco dużo.
Kamil, właśnie ten, kto zna przepisy i zwraca uwagę na znaki, ma problem z jazdą po mieście. Ten co się nie zna, jeździ na pamięć, patrzy na innych (a ci też się nie znają) i zaczyna się bałagan. Winą m.in policjantów jest to, że rowerzyści szaleją po chodnikach, że kierowcy nagminnie nie używają kierunkowskazów.
Ten, kto się zna(dot. zakazu skrętu w "przełączkę") nie powinien mieć z tym problemu. Sporo jeżdżę po Białymstoku i jako policjant miałbym chyba najwięcej wlepionych mandatów na świecie. Raz zdażyło się nawet skręcać ze Świętokrzyskiej w Berlinga i natknąć się na zdziwionego pana w samochodzie, którego zdziwiło nie to, że jechał pod prąd a napotkany samochód, według pana, jadący pod prąd :) Pan przejechał przez wyspę dla pieszych i dalej pojechał już prawidłowo. To jedna ze śmieszniejszych sytuacji, ale nagminne łamanie wszelkich zasad już nie śmieszy a tego jest zatrważająco dużo.