Reklama

W roli lidera na Chorten Arenie. Jaga z dziurami w obronie powalczy o rehabilitację po Fiorentinie (WIDEO)

Przed nami niedziela, która w Białymstoku upłynie pod znakiem powrotu do ligowej rzeczywistości. Po bolesnej lekcji odebranej od Fiorentiny w Lidze Konferencji, Jagiellonia Białystok musi błyskawicznie zresetować głowy i nogi. Na Chorten Arenę przyjeżdża Radomiak Radom – zespół, który w ostatnim tygodniu dostarczył mediom więcej materiałów na temat skandali niż sportowych sukcesów. Dla żółto-czerwonych to mecz o utrzymanie fotela lidera, dla gości – o przetrwanie w cieniu ogromnego chaosu wewnętrznego. Jaga zagra z ogromnymi dziurami w defensywie...

Obrona w rozsypce, ale serce lidera bije mocno

Trener Adrian Siemieniec stoi przed jednym z najtrudniejszych zadań taktycznych w tym sezonie. Choć porażka 0:3 z Włochami boli, to prawdziwy ból głowy szkoleniowca zaczyna się przy analizie protokołu sędziowskiego z ostatniego meczu ligowego z Cracovią. Jagiellonia przystąpi do niedzielnego starcia bez... całej podstawowej trójki stoperów. Youki Kobayashi, Andy Pelmard i Bernarrdo Vital pauzują za kartki, co zmusza sztab do eksperymentalnych rozwiązań w sercu defensywy.

Sytuacja kadrowa nie jest najłatwiejsza, ale tak jest w piłce. Nie sprowadzałbym tego meczu tylko do pozycji stoperów – mówił po meczu z Fiorentiną trener Siemieniec.

Reklama

To prawda co mówił trener, że na boisku jest jeszcze dziewięciu innych zawodników, ale brak zgrania w tyłach może być wodą na młyn dla Radomiaka, który – mimo swoich problemów – potrafi ukąsić. Jagiellonia musi więc liczyć na to, że „atak jest najlepszą obroną”. Zwłaszcza że u siebie białostoczanie są bezkompromisowi: 6 zwycięstw w 7 ostatnich domowych meczach i ani jednego remisu w tym sezonie na własnym stadionie. To drużyna, która gra o wszystko, a ich bilans bramek w drugich połowach (22:10) to absolutny top ligi.

Radomiak w cieniu zawieszenia. Czy zawieszony Feio zapanuje nad chaosem?

W Radomiu atmosfera jest gęstsza niż podlaska mgła. Ostatnia porażka z Koroną Kielce (0:2) zeszła na dalszy plan przez wydarzenia pozaboiskowe. Trener Goncalo Feio, znany ze swojego „ognistego” temperamentu, po oskarżeniach sędziów o korupcję otrzymał czerwoną kartkę i został zdyskwalifikowany przez Komisję Ligi na aż pięć spotkań. W niedzielę zabraknie go na ławce, co dla zespołu walczącego o utrzymanie stabilizacji jest potężnym ciosem.

Reklama

Radomiak to drużyna dwóch twarzy. Z jednej strony – solidna w powietrzu (rekordowe 9 goli strzelonych głową w lidze), z drugiej – fatalna na wyjazdach, gdzie z 10 meczów wygrali tylko jeden. Do Białegostoku przyjeżdżają też osłabieni brakiem Ibrahimy Camary oraz Elvesa Balde. Nowe nabytki, jak Luquinhas czy Salifou Soumah, będą musiały od pierwszych minut udowodnić, że są w stanie udźwignąć ciężar gry w tak trudnym momencie. Jeśli goście chcą wywieźć punkty z Podlasia, będą musieli liczyć na geniusz Rafała Wolskiego (7 asyst) i skuteczność Jana Grzesika, który w tym sezonie już raz trafił do siatki Jagi.

Statystyki murem za Jagą

Historia bezpośrednich starć jest dla Radomiaka bezlitosna. Jagiellonia wygrała pięć ostatnich pojedynków z „Zielonymi”, aplikując im w tym czasie aż 15 bramek. Można powiedzieć, że zespół z Radomia „leży” białostoczanom, zwłaszcza na własnym terenie. Dodatkowo Jaga ma w swoich szeregach Jesusa Imaza, który z 9 trafieniami na koncie jest w gazie i doskonale wie, jak znajdować luki w obronie rywala – pokazał to już w 5. kolejce, dwukrotnie pokonując bramkarza Radomiaka.

Reklama

Kibice na Słonecznej mogą spodziewać się emocji do ostatniego gwizda. Jagiellonia to „królowie końcówek” – aż 11 bramek zdobyli po 75. minucie. To dowód na doskonałe przygotowanie fizyczne i charakter, o którym wspominał Bartłomiej Wdowik:

Trzeba wstać, podnieść się i iść dalej. Pokazaliśmy, że jesteśmy dobrą drużyną

Co więcej, w ostatnich czterech meczach u siebie z udziałem Jagi zawsze padały co najmniej trzy bramki. Jeśli ta tendencja się utrzyma, niedzielne popołudnie dostarczy nam sporo goli.

Reklama

Sędziowska obsada i reset głów

Rozjemcą niedzielnego starcia będzie Damian Sylwestrzak z Wrocławia. To sędzia, który potrafi trzymać temperaturę meczu w ryzach, co przy temperamentnych zawodnikach obu stron może być kluczowe. Na systemie VAR zasiądą Kornel Paszkiewicz oraz Tomasz Listkiewicz – miejmy nadzieję, że tym razem to sport, a nie kontrowersje sędziowskie, będą tematem numer jeden po meczu. Rzecz w tym, że w ostatnich meczach polscy sędziowie (ci na boisku i ci z VAR) wyczyniają rzeczy, które nie śniły się filozofom i ich decyzje mają czasem decydujący wpływ na rezultat zmagań piłkarzy. Niestety wiele z tych decyzji da się określić mianem skandalicznych. Kilka z nich było dziełem właśnie sędziego Sylwestrzaka. 

Dla Jagiellonii niedziela to szansa na odzyskanie pewności siebie przed rewanżem we Florencji. Jak mówił Norbert Wojtuszek, trzeba szybko „zresetować głowy i zregenerować ciała”. Wygrana z Radomiakiem pozwoli zachować bezpieczny dystans nad Arką Gdynia i resztą pościgu, a także udowodni, że porażka z „Violą” była tylko wypadkiem przy pracy wytrawnego boksera.

Reklama

A mecz Jagiellonii z Radomiakiem już w niedzielę (22 lutego 2026) na Chorten Arenie. Początek o godzinie 14.45. Zapraszamy wszystkich kibiców na stadion! Drużyna potrzebuje wsparcia teraz bardziej niż kiedykolwiek – zwłaszcza gdy defensywa jest dziurawa jak szwajcarski ser, a ambicje sięgają mistrzostwa Polski.

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/02/2026 19:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama

Najnowsze