Reklama

Bez wymówek na mrozie: Fiorentina melduje się w Białymstoku z respektem do lidera

Włoska elegancja kontra podlaski mróz – tak w skrócie można opisać atmosferę przed czwartkowym starciem Jagiellonii z AC Fiorentiną. Choć ekipa z Toskanii przyjechała do Białegostoku bez swoich największych gwiazd, Moise Keana i Dodô, trener Paolo Vanoli na przedmeczowej konferencji wysłał jasny sygnał: Liga Konferencji to dla nas priorytet, a Jagiellonia to rywal, którego nie wolno lekceważyć.

Jagiellonia to nie przypadek – Vanoli o respektowaniu lidera

Trener Włochów, Paolo Vanoli, od samego początku tonował nastroje tych, którzy w osłabieniach kadrowych Fiorentiny upatrują braku zaangażowania. Szkoleniowiec „Violi” podkreślał, że choć sytuacja w Serie A jest trudna, czwartkowy mecz to dla jego drużyny „bardzo ważny egzamin”.

Wykonuję tę pracę z wielką pasją. Kiedy tworzy się mentalność zwycięzcy, trzeba walczyć o wygraną w każdym meczu. Jutro gramy o awans – deklarował Vanoli.

Włoski szkoleniowiec z dużym uznaniem wypowiadał się o pracy Adriana Siemieńca.

Reklama

Trener rywali zasługuje na duży szacunek, jego drużyna jest pierwsza w Ekstraklasie. Wiemy, że Jagiellonia świetnie pokazuje się w pucharach. Ich atutem będzie boisko i znajomość terenu, ale nie chcę, by warunki atmosferyczne były dla nas alibi. Musimy być świadomi i skoncentrowani od pierwszej minuty - stwierdził trener Fiorentiny.

Vanoli odniósł się także do stanu murawy na Chorten Arenie, którą Włosi wizytowali tuż przed konferencją.

Murawa nas nie przeraża. To kolejny szczegół, do którego musimy się zaadaptować, szczególnie przy wyprowadzaniu piłki od bramki – uciął krótko trener gości.

Reklama

Kadrowa rewolucja? Dla mnie nie ma rezerwowych!

Najwięcej pytań ze strony dziennikarzy dotyczyło nieobecności kluczowych graczy. Brak Moise Keana (problemy z kostką) i kilku innych graczy to spore osłabienie, ale Vanoli twardo stąpa po ziemi. W kadrze zabrakło też chorego na grypę Solomona, natomiast gotowy do gry jest Robin Gosens.

Jesteśmy Fiorentiną i musimy grać wszędzie. Ci, którzy wyjdą na boisko, mają ogromną wartość. Dla mnie nie ma rezerwowych, wszyscy są ważni – tłumaczył trener.

Vanoli przyznał, że zabrał do Białegostoku wielu młodych graczy z akademii.

Reklama

Bardzo w nich wierzę. Może popełnią błędy, ale trzeba im to wybaczyć, by mogli się rozwijać. To dla nich wielka szansa.

W bramce gości zobaczymy jutro Lucę Lezzeriniego, który zastąpi odpoczywającego De Geę. Dla 30-letniego bramkarza to moment szczególny, o czym sam mówił z wyraźnym wzruszeniem.

Lezzerini: Będę się ruszał, by nie zamarznąć

Luca Lezzerini, który zasiadł obok trenera, nie ukrywał emocji związanych z powrotem do bramki w tak ważnym meczu.

Moja kariera toczyła się dotąd na małym rynku, ale to była piękna przygoda. Pewne koło się zamyka i zaczyna coś nowego – wyznał bramkarz Fiorentiny.

Reklama

Włoch, zapytany o białostockie temperatury, odpowiedział z humorem, ale i konkretnym planem.

Postaram się być jak najlepiej ubrany. Myślę, że będę się ciągle ruszał, nawet gdy akcja będzie daleko, żeby być rozgrzanym. Jako bramkarz muszę żyć ze swoimi strachami, to trzyma moją uwagę na najwyższym poziomie – dodał.

Lezzerini podkreślił też swoją rolę mentora dla młodych piłkarzy, którzy pojawili się w kadrze:

Pięknie jest widzieć ich w pierwszej drużynie. Staram się im pomagać, bo najpierw liczy się człowiek, a potem piłkarz.

Reklama

Mecz Jagiellonia Białystok – AC Fiorentina rozpocznie się w czwartek o godzinie 21.00.

Czy „lodówka” na Chorten Arenie faktycznie okaże się tak straszna dla ekipy z Toskanii, jak przewidują eksperci? Odpowiedź poznamy już jutro wieczorem.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2026 16:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama