W ostatnich 25 miesiącach działalności sportowej i rynkowej Jagiellonia Białystok osiągnęła wyniki, które na polskim futbolowym podwórku można określić jako wręcz historyczne. Podlascy działacze, mimo braku kasowego miliardera za sterami klubu (takiego jak np. właściciele Widzewa Łódź czy Pogoni Szczecin), zgromadzili w tym czasie około 30 milionów euro zysku — wynik absolutnie wyjątkowy w polskiej Ekstraklasie.
Jednym z filarów tej finansowej ofensywy okazał się rekordowy transfer 17-letniego Oskara Pietuszewskiego do portugalskiego FC Porto. Za wychowanka Jagiellonii klub z Porto wypłacił ok. 10 milionów euro, do których mogą dojść bonusy oraz 10 % od kolejnego transferu — zapis, który daje klubowi z Białegostoku potencjał na dodatkowy zysk w przyszłości.
Ten transfer bije klubowy rekord — dotychczas największym ich transferem pozostawała sprzedaż Patryka Klimali za ok. 4 mln euro — i wpisuje się w strategię klubu, w którym scouting i rozwój młodych talentów ma fundamentalne znaczenie.
Fenomen finansowy Jagiellonii ma swoje źródło przede wszystkim w wynikach sportowych. Po raz pierwszy w swojej ponad stuletniej historii klub sięgnął po tytuł mistrza Polski w sezonie 2023/24, co otworzyło drogę do europejskich pucharów. Następnie w sezonie 2024/25 „Jaga” zajęła trzecie miejsce w Ekstraklasie, co również przyniosło wysokie premie finansowe.
Największym jednak źródłem napływu środków były rozgrywki UEFA Conference League, w których klub dotarł aż do ćwierćfinału. Według danych medialnych wpływy z europejskich pucharów sięgnęły ponad 10 milionów euro tylko z premii UEFA, co podkreśla, jak bardzo kluczowa była ta kampania dla budżetu klubu.
Tak znaczące wpływy sprawiły, że z bilansu klubu za 2024 rok wynika ogromny wzrost — przychody skoczyły z kilkudziesięciu milionów złotych do blisko trzech razy większej kwoty, co jest zasługą zarówno mistrzostwa, jak i gry w Europie. Rosły też koszty operacyjne, ale i tak finalny wynik finansowy pokazał przejście z wielomilionowej straty do ogromnego zysku.
Klub z Podlasia nie zamierza spoczywać na finansowych laurach. Znaczną część środków zamierza przeznaczyć na rozwój infrastruktury, w tym budowę nowoczesnej bazy treningowej oraz inwestycje w akademię piłkarską, która ma stać się kolejnym źródłem przyszłych transferów i zabezpieczeniem sportowym na lata.
To podejście przypomina strategię obserwowaną w wielu europejskich klubach, które zamiast kupować najdroższe gwiazdy, stawiają na rozwój własnych talentów i sprzedaż z zyskiem — scenariusz, który do tej pory w Polsce był rzadkością.
Z jednej strony nad Jagiellonią wisi pytanie, jak klub poradzi sobie z tak dużymi środkami i oczekiwaniami kibiców. W Białymstoku panuje przekonanie, że środki finansowe nie mogą zostać wydane chaotycznie — „Jaga” musi inwestować strategicznie, a nie tylko spektakularnie. Nie chodzi tu jedynie o transfery, ale przede wszystkim o to, by utrzymać się w czołówce Ekstraklasy i powtarzać europejskie kampanie.
Z drugiej strony sukcesy sportowe mogą przyciągnąć uwagę zawodników i menedżerów, którzy mogą postrzegać projekt jako coś więcej niż etap — jako miejsce, w którym warto zostać, by się rozwijać.
W ciągu minionych dwóch lat Jagiellonia Białystok przeszła transformację — z klubu stabilnego do ligi, do jednego z najlepiej zarządzanych i dochodowych zespołów w Polsce. A przecież jeszcze kilka lat temu sytuacja finansowa Dumy Podlasia wcale nie przedstawiała się tak różowo.
Wsparcie młodych piłkarzy, sukcesy w lidze i w Europie oraz rekordowe transakcje stworzyły sytuację, w której budżet klubu może konkurować z wieloma klubami w kraju, mimo że nadal nie dysponuje „bogatym właścicielem”. To nie tylko imponujący wynik — to potencjalny model dla innych klubów w Polsce.
Radosław Dąbrowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze