Pomysłowa oprawa, ogłuszający doping, wielkie nadzieje i tylko remis. Jaga nie wykorzystała szansy, żeby odskoczyć rywalom w tabeli i tylko zremisowała z Radomiakiem Radom. Ekipa Dumy Podlasia gniotła niemiłosiernie, ale nie wykorzystała bardzo wielu setek. Goście mieli także kilka szans, ale byli tłem dla ofensywnie atakujących Jagiellończyków. Niestety, Duma Podlasia miała w tym meczu źle nastawione celowniki, a sam Jesus Imaz mogłby skompletować hat-tricka.
Początek meczu to pełna dominacja Jagiellonia. Żółto-czerwoni atakowali z rozmachem, a wysoki pressing sprawiał, że Radomiakowi z rzadka udawało się przedostawać pod bramkę Abramowicza i na tym przeważnie kończyły się akcje gości. Białostoczanie uznali, że najlepszą obroną jest atak, więc... atakowali. A trener Adrian Siemiemiec dziury w defensywie po pauzujących Andy Pelmardzie i Bernardo Vitalu zapełnił parą Apostolos Konstantopoulos, Guilherme Montoia, która w defensywie grała w sumie bez zarzutu. Na skrzydle bezbarwnego ostatnio Alexa Pozo zastąpił Nahuel Leiva.
Zaczęło się w 3 minucie po rożnym strzał nad bramką Jesusa Imaza. Hiszpan przymierzył z szesnastu metrów, ale piłka poszybowała kilka metrów nad poprzeczką. Minutę później akcja Afimico Pululu i Kamil Jóźwiak podał między nogami obrońcy w tempo do wychodzącego w tempo Imaza. Nasz napastnik z kilku metrów trafił w wychodzącego Filipa Majchrowicza, który nogą odbił piłkę.
W 8 minucie znowu groźnie było pod bramką Radomiaka: Imaz miał przed sobą całą bramkę, ale strzelił po ziemi i piłka ugrzęzła w gąszczu nóg gości i wyszła na korner. Chwilę później znowu Imaz powinien wpisać się na listę strzelców, ale w sytuacji sam na sam z Majchowiczem, znowu nie zdołał pokonać bramkarza gości.
Nie minęło kilkadziesiąt sekund w kolejny raz było gorąco pod bramka Majchrowicza: Dawid Drachal podał do Norberta Wojtuszka. Ten podał na trzeci metro do Pululu, ale nasz zawodnik minął się z piłką.
Po 20 minutach gry Radomiak wydostał się spod presji Dumy Podlasia i zaczął próbować ataków pozycyjnych licząc, że grająca w eksperymentalnym składzie defensywa Jagi będzie miała problemy. Białostoczanie nie mieli jednak większych kłopotów: spokojnie zagęszczali środek pola i zmuszali rywali do wrzutek w pole karne, które albo były blokowane albo przechwytywane przez naszą defensywę.
W 31 minucie pierwszą prawdziwie groźną akcję zakończoną strzałem przeprowadził Radomiak. Szybki kontratak trzech na trzech gości zakończyło zejście Vasco Lopesa na środek boiska, który niemal z linii pola karnego uderzył piłkę tuż obok słupka! Wcześniej próbował wybijać mu piłkę Montoia, ale bez powodzenia. W 35 minucie pogubił się Jóźwiak i goście znowu przeprowadzili kontratak. Z piłką popędził Capita, który skończył podaniem do Mauridesa, który jednak nie zdążył do piłki.
W 37 minucie piłka trafiła w rękę Steva Kingue i Damian Sylwestrzak wskazał na punkt karny. Wydawało się, że sytuacja była dość oczywista, ale VAR wezwał arbitra do monitora. Sylwestrzak podbiegł, zerknął w ekran i anulował decyzję, bo analiza wideo wykazała, że piłka trafiła w tułów gracza Radomiaka, a nie w jego rękę.
Potem tempo meczu trochę siadło, ale nadal przeważali jagiellończycy, którzy zaczęli mniej dynamicznie prowadzić atak pozycyjny. W 43 minucie świetną okazję znów mieli gracze Jagi: precyzyjnie z rożnego dośrodkował Wdowik, a główką popisał się Apostolos Konstantopoulos. Piłka o kilkanaście centymetrów ominęła słupek bramki Radomiaka.
Druga połowa dla Jagi zaczęła się od ofensywnych ataków białostoczan, ale goście grali czujnie na przedpolu i we własnym polu karnym. Żółto-czerwoni nie mieli już tylu sytuacji co na początku pierwszej połowy: próbowali zatem strzałów z dystansu, ale skutków to nie przynosiło. Goście natomiast... w 56 minucie objęli prowadzenie. Nieporozumienia w defensywie Jagi pozwoliły wędrować piłce w polu karnym między graczami Radomiaka. Najpierw Lopes próbował strzelać z pola karnego, ale piłka odbiła się od obrońcy Jagi i spadła pod nogi Wolskiego, który lewą nogą, płaskim uderzeniem w długi róg otworzył wynik tego meczu! Strzał złapał Abramowicza na wykroku, więc jagielloński golkiper patrzył tylko jak płaski strzał po ziemi ląduje w jego bramce.
W 62 minucie mogło być 0:2. Wojtuszkowi urwał Capita, który pognał skrzydłem i dośrodkował do Mauridesa. Ten - niepilnowany - z około 8 metrów nie trafił czysto w piłkę, która przeleciała dobre 2 metry od bramki Jagi. Białostoczanie stracili impet, a ich ataki tempo.
I wtedy padło wyrównanie na 1:1. Jesus Imaz wykorzystał wreszcie wreszcie szansę bramkową i pokonał Filipa Majchrowicza. Udział w akcji bramkowej miał Romanczuk, który podał przed pole karne do Pululu. Afi sklepał do Imaza, a ten oko w oko z Majchrowiczem i wreszcie trafił.
Jagiellonia nabrała animuszu i znowu ruszyła do ataku. W 82 minucie doskonałą okazję miał wprowadzony chwil wcześniej Kajetan Szmyt, który strzelił z pola karnego w długi róg - minimalnie przestrzelił. W rewanżu coraz bardziej zaangażowaną w ataki Jagę omal nie skarcił Capita, który dostał prostopadłe podanie od Lopesa i popędził sam na sam z Abramowiczem. Nasz golkiper wyszedł na przedpole i wybił piłkę nogą. Futbolówka poszybowała wysoko w powietrzu i o pół metra minęła słupek naszej bramki.
Jaga nie rezygnowała. W 80 minucie kolejną znakomitą okazję mieli żółto-czerwoni, ale przestrzelił rezerwowy Bartosz Mazurek. Broniący się radomianie chwilę później stracili Michała Kaputa, który po chamskim stemplu obejrzał drugi żółty kartonik. Jaga znowu zamknęła rywali pod ich bramką. W 88 minucie po rzucie rożnym minimalnie spudłował Romanczuk. Kapitan Jagi był zupełnie niepilnowany, ale przy główce zabrakło mu precyzji.
Już w doliczonym czasie gry Jaga gniotąca niemiłosiernie gości miała kolejną setkę. Białostoczanie w polu karnym próbowali wcisnąć piłkę do bramki rywali, ale Bazdar zbyt długo składał się do strzału. A kiedy wreszcie któryś z naszych graczy przebił piłkę pod nogi Imaza ten w sytuacji sam na sam posłał piłkę koło bramki. Broniący się całą dziesiątką Radomiak co chwilę wybijał piłkę sprzed własnej bramki. Niestety gościom udało się dowieźć remis do ostatniego gwizdka sędziego.
A białostoczanie? Mogą mieć pretensje do siebie, bo - pomimo dobrej gry - nie wykorzystali wielu sytuacji bramkowych.
Jagiellonia Białystok - Radomiak Radom 1:1 (0:0). Bramki: Jesus Imaz 64 - Rafał Wolski 56.
Żółte kartki: Rafał Wolski, Luquinhas, Steve Kingue, Michał Kaput, Christos Donis (Radomiak), Taras Romanczuk, Alex PozoA (Jagiellonia). Czerwona kartka: Michał Kaput (Radomiak, za 2. żółte). Sędziował: Damian Sylwestrzak. Widzów: 13 021.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek (981 Samed Bazdar), Apostolos Konstantopoulos, Guilherme Montoia, Bartłomiej Wdowik - Nahuel Leiva (57 Kajetan Szmyt), Taras Romanczuk, Dawid Drachal (69 Bartosz Mazurek), Kamil Jóźwiak (57 Alex Pozo) - Jesus Imaz, Afimico Pululu.
Radomiak: Filip Majchrowicz - Josh Esbrand Wilson (66 Michał Kaput , Adrian Dieguez, Steve Kingue, Jan Grzesik - Capemba Capita, Rafał Wolski, Christos Donis (69 Zie Quattara), Romario Baro (72 Luquinas), Vasco Lopes (82 Salifou Soumah) - Rogue Junior Maurides.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze