Reklama

Remis w Kielcach. Była walka, nie było momentów

Jagiellonia zremisowała 1:1 po zaciętej walce w Kielcach. Mecz był wyrównany i podział punktów trzeba uznać za zasłużony. Białostoczanie mają jednak więcej powodów do zadowolenia z tego remisu: gospodarze częściej i konkretniej zagrażali bramce Dumy Podlasia.

Początek dla Korony

Mecz zaczął się od minuty ciszy upamiętniająca zmarłego w piątek Jacka Magierę, świetnego szkoleniowca i drugiego trenera reprezentacji Polski. 

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy postanowili stłamsić Dumę Podlasia. Białostoczanie bronili się cofając się bardzo głęboko we własne pole karne. Piłka raz po raz przelatywała przez pole karne Jagi i była wybijana przez naszych defensorów. W 5 minucie Stjepan Davidović złożył się do strzału i mocno trafił w piłkę, ale Abramowicz był na posterunku. Chwilę wcześniej białostocki golkiper przeliczył się w wyliczaniu toru lotu górnej piłki. Nie trafił w nią, ale wpadł za to w biegnącego w tym samym kierunku Witolda Długosza. Obaj przewrócili się i była to duża kontrowersja. Sędzia Paweł Malec długo konsultował się z VAR-em czekając na podpowiedź, ale ostatecznie uznał, że grę należy wznowić rzutem rożnym. W 20 minucie spore zamieszanie w jagiellońskim polu karnym drużyny przyjezdnej sprawił obrońca Korony Pau Resta, który miał dobrą pozycję strzelecką, ale posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. 

Reklama

Po dwudziestu minutach zamieszania w jagiellońskim polu karnym białostoczanie zaczęli powoli odzyskiwać inicjatywę. I właśnie wtedy, gdy Duma Podlasia zaczął dłużej utrzymywać się przy piłce padł gol dla miejscowych. W 22 minucie Alex Pozo sfaulował Dawida Błanika i miejscowi wykonywali rzut wolny. Gola wykonał sam poszkodowany i jego wrzuta w pole karne gości wywołało ogromne zamieszanie. Do piłki próbował dojść Mariusz Stępiński, ale sprytniejszy okazał Martin Remacle, który przy kompletnie zagubionych defensorach Jagi wpakował ją z kilku metrów do bramki. 

Afimico z karnego

Siedem minut później było 1:1. Gola na bramkę z rzutu karnego zamienił pewnie Afimico Pululu popisując się precyzyjnym strzałem. Arbiter podytkował jedenastkę po tym jak w przedziwny sposób Martin Remacle pomógł sobie ręką przy przyjmowaniu piłki we własnym polu karnym. 

Reklama

W 32 minucie znowu przysnęła defensywa Jagi i piłka wylądowała w bramce Jagiellonii. Sędziowie przeanalizowali jednak sytuację i z pomocą VAR odkryli, że zdobywca gola Slobodan Rubezić był na spalonym. 

W samej końcówce I połowy Kajetan Szmyt miał dobrą okazję i mocno strzelił z dystansu na bramkę Xaviera Dziekońskiego, ale golkiper Korony obronił. W rewanżu z około 8 metrów bardzo dobrą okazję strzelecką miał Stjepan Davidović, ale tym razem świetnym refleksem wykazał się Sławomir Abramowicz.

Jagiellonia aktywniejsza po przerwie

Drugą połowę aktywniej rozpoczęła Jagiellonia i choć białostoczanie mieli inicjatywę to na boisku dominował chaos. Obie drużyny najskuteczniej odbierały piłkę rywalom, ale akcje ofensywne kończyły się kolejną stratą. Gra się zaostrzyła i sędzia miał sporo pracy odgwizdując sporo fauli. I choć na boisku było naprawdę dużo walki to jeszcze więcej było niedokładności. Gospodarze agresywnie atakowali białostoczan w środku pola zmuszając Jagę do obrony, potem uruchamiali skrzydłowych i... piłka w polu karnym była wybijana przez białostockich defensorów. Jagiellonia atakowała rzadziej, ale miała kłopoty z konstruowaniem ataku pozycyjnego: gospodarze atakowali agresywniej i również nie pozwalali białostoczanom na groźne strzały. W sumie przez pierwsze 25 minut drugiej połowy warte odnotowania były dwa strzały: uderzenie Davidovića i mocny strzał Tarasa Romanczuka. Oba były obronione przez golkiperów. 

Reklama

W 65 minucie dobrą okazję miał Błanik. Najpierw nie dał się złapać na spalonego i wraz piłką znalazł się pod jagiellońską bramką. Zabrakło mu trochę zimnej krwi, bo skiksował i zamiast czysto strzelić na bramkę Jagi posłał piłkę obok słupka. 

Końcówka dla miejscowych

W końcówce to gospodarze mieli więcej okazji: ich agresywna obrona na własnej połowie paraliżowała ofensywne plany Jagi i próbowała szybkich kontrataków. Białostoczanie z kolei zagęszczali sytuację pod własnym polem karnym uniemożliwiając rywalom na strzelenie gola. Dobrze radził sobie Sławomir Abramowicz.  Już w doliczonym czasie gry białostocki golkiper przytomnie i szczęśliwie złapał piłkę po kąśliwej główce Marcina Cebuli. 

Reklama

W sumie nie był to wielki mecz Jagiellonii i w Kielcach białostoczanie po zaciętej walce wywalczyła zasłużony remis. 

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1:1 (1:1). Bramki: Martin Remacle 22 - Afimico Pululu 29-karny. Żółta kartka: Taras Romanczuk (Jagiellonia). Sędziował: Paweł Malec (Łódź). Widzów: 11 652.
Korona: Xavier Dziekoński - Wiktor Długosz, Slobodan Rubežić, Pau Resta, Marcel Pięczek, Konrad Matuszewski - Stjepan Davidović (82 Antoñín), Tamar Svetlin, Martin Remacle (77 Simon Gustafson), Dawid Błanik (82 Marcin Cebula) - Mariusz Stępiński (90 Władimir Nikołow).
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Alex Pozo (79 Norbert Wojtuszek), Bernardo Vital, Andy Pelmard, Guilherme Montóia - Nahuel Leiva, Taras Romanczuk, Bartosz Mazurek (85 Sergio Lozano), Jesús Imaz (79 Zachary Zalewski), Kajetan Szmyt (74 Dawid Drachal) - Afimico Pululu (74 Samed Baždar).

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama