Reklama

Ch.j z tą Polską Wschodnią? Rząd likwiduje program dla regionu. Radni PiS protestują!

Ch.j z tą Polską Wschodnią - powiedział w 2014 minister skarbu Włodzimierz Karpiński z Platformy Obywatelskiej. I do tych słów nawiązał Artur Kosicki, kiedy ujawnił, że za zgodą rządu specjalny fundusz UE Polska Wschodnia od 2030 przestanie istnieć. Radny PiS wraz z Robertem Jabłońskim zapowiedział, że nagłośnienie sprawy może to zablokować. Zarzucił władzom województwa z marszałkiem Łukaszem Prokorymem z Koalicji Obywatelskiej na czele, że po cichu zgadzają się na to rezygnując z dodatkowych pieniędzy dla podlaskiego! O co tym chodzi?

Wielka burza o miliardy z „Polski Wschodniej”

Cytat z początku materiału to fragment rozmowy prezesa PKN Orlen Jacka Krawca z ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim. Wydarzyło się to w styczniu 2014 roku w restauracji Sowa i Przyjaciele, a nagrał to potajemnie jeden z kelnerów. Z treści rozmowy wynika, że politycy PO godzili się na likwidację tego programu i marginalizację województwa podlaskiego, które uchodziło - i nadal jest bastionem prawicy. Nic dziwnego, że informacja o tym, że w nowej perspektywie Unii Europejskiej (siedmioletni plan budżetowy zawierający plany inwestycji i wydatków w latach 2028-2034) rząd polski planuje likwidację tego programu wywołał wściekłość polityków prawicy. Oburzył się zwłaszcza Artur Kosicki, marszałek województwa podlaskiego z PiS, który - jak podkreślał - walczył o przedłużenie istnienia programu i uzyskał na to zgodę organów UE. Zarzucił marszałkowi Łukaszowi Prokorymowi (rządzi województwem od maja 2024 roku), że nic nie robi w tej sprawie, gdy województwu podlaskiemu grozi utrata wielu miliardów złotych. 

Grozi nam marginalizacja!

Województwu podlaskiemu grozi marginalizacja i gwałtowne zahamowanie rozwoju – to nie jest tytuł katastroficznego filmu, ale realny scenariusz, przed którym ostrzegają radni Prawa i Sprawiedliwości. W centrum sporu znalazł się najważniejszy dokument planistyczny kraju: „Strategia Rozwoju Polski do 2035”. Problem w tym, że według opozycji, z dokumentu po cichu wyparował jeden z najważniejszych terminów dla naszego regionu: „Polska Wschodnia”. Polska Wschodnia to specjalny program skierowany do województw ze ściany wschodniej oraz woj. mazowieckiego (bez Warszawy) i świętokrzyskiego. Miliardy euro, które trafiły w poprzednich perspektywach do tych regionów miały pozwolić nadrobić zapóźnienie infrastrukturalne i gospodarcze Polski Wschodniej wobec bogatszej - zachodniej - części kraju. Finansowano z niej budowę dróg, inwestycję w infrastrukturę oraz programu pobudzające rozwój gospodarki w regionie. Nic dziwnego, że kolejne zarządy województwa walczyły ramię w ramię z parlamentarzystami i europosłami, o to aby program powstał i później o jego utrzymanie. 

Reklama

Miliardy, które zmieniły region: Bilans sukcesów

Zanim przejdziemy do politycznej burzy, warto przypomnieć dokładniej, o jaką stawkę toczy się gra. Program Polska Wschodnia (wcześniej Rozwój Polski Wschodniej) od 2007 roku był dla Podlaskiego prawdziwym „zastrzykiem życia”. Jak podkreślał na konferencji prasowej Artur Kosicki, szef klubu PiS w sejmiku, do naszego regionu z tego źródła trafiło lub zostało zarezerwowanych już ponad 1,2 mld euro, czyli oszałamiające 5 miliardów złotych.

Te pieniądze nie rozpłynęły się w próżni. Widać je na każdym kroku:

Reklama
  • Komunikacja: To dzięki nim powstał kluczowy węzeł drogowy w Porosłach i nowoczesna Trasa Niepodległości w Białymstoku.

  • Gospodarka: Zbudowano Białostocki Park Naukowo-Technologiczny, który stał się domem dla dziesiątek innowacyjnych firm.

  • Infrastruktura: Zmodernizowano drogę Łomża–Mężenin i unowocześniono tabor komunikacji miejskiej.

  • Turystyka: Powstaje unikalny szlak aktywnej turystyki Pisa–Narew.

Radny Robert Jabłoński ostrzega wprost:

 - Bez kontynuacji tego programu w dotychczasowej formie, nasze województwo straci dostęp do setek milionów euro, których nie da się „załatać” z budżetu lokalnego.

Reklama

Czarny scenariusz czyli koniec szans na rozwój

Według radnych PiS, brak wyraźnego zapisu o programie „Polska Wschodnia” w rządowej strategii do 2035 roku to sygnał, że nasz region przestaje być traktowany priorytetowo. Artur Kosicki, opierając się na raporcie z konsultacji społecznych, bije na alarm: to świadoma rezygnacja ze wsparcia tzw. „ściany wschodniej”.

Zarzuty są ciężkie. Opozycja uważa, że rządzący rezygnują z instrumentu, który realnie niwelował różnice między bogatym Zachodem a uboższym Wschodem Polski. Zdaniem PiS, rozmycie tego wsparcia w ogólnopolskich programach horyzontalnych sprawi, że Podlaskie przegra wyścig o fundusze z wielkimi aglomeracjami, takimi jak Warszawa czy Wrocław.

Reklama

Prokorym: zmieniają się tylko szyldy

Zupełnie inny obraz sytuacji maluje marszałek województwa Łukasz Prokorym, który nie odżegnuje się od pomysłów swoich partyjnych szefów z Koalicji Obywatelskiej. Prokorym - lokalny polityk tej partii i wierny towarzysz szefa struktur posła Krzysztofa Truskolaskiego w swoich wypowiedziach, m.in. na portalach społecznościowych twierdzi jednak, że region nie straci pieniędzy. 

Marszałek województwa stanowczo odcina się od zarzutów opozycji, nazywając je plotkami i „fakenewsami”. Jego zdaniem pieniądze dla regionu są zabezpieczone, a jedyne, co się zmienia, to nazewnictwo i sposób dystrybucji. Prokorym akcentuje, że obecna kadencja władz województwa postawiła na nową diagnozę: największym problemem jest „trudne sąsiedztwo” z Białorusią i Rosją. Zamiast tradycyjnego programu, marszałek forsuje współpracę z państwami bałtyckimi i Finlandią, starając się o dodatkowe środki z budżetu UE w ramach tzw. Paktu na rzecz wschodnich regionów przygranicznych UE.

Reklama

„Regiony dotknięte trudnym sąsiedztwem będą miały specjalny instrument finansowy. Środki nie znikają!” – przekonuje Prokorym.

Dodaje też, że na lata 2021-2027 wciąż działa program Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej (FEPW) z budżetem 12 mld zł. 

Dlaczego Pakt Przygraniczny to nie to samo co Polska Wschodnia?

I tu dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego punktu, w którym argumentacja marszałka Prokoryma zaczyna budzić poważne wątpliwości ekspertów i samorządowców. Choć „Pakt na rzecz wschodnich regionów przygranicznych” brzmi dumnie, diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie w geografii.

Reklama

Już w październiku 2025 roku przewodniczący sejmiku Cezary Cieślukowski (PSL) zwracał uwagę na gigantyczne zagrożenie: projektowany pakt unijny nie obejmuje całego województwa podlaskiego! Jego zasięg kończy się na wąskim pasie przygranicznym.

To kluczowy argument:

  1. Program Polska Wschodnia: Obejmował całe województwo – od Łomży, przez Białystok, aż po Suwałki. Budował spójność całego regionu.

  2. Pakt Przygraniczny: Skupia się tylko na powiatach bezpośrednio sąsiadujących z granicą.

Jeśli zapowiedzi marszałka Prokoryma o „zastąpieniu” jednego programu drugim się spełnią, region czeka drastyczny podział. Gminy położone kilkadziesiąt kilometrów od granicy mogą zostać z niczym. Tłumaczenie, że to „tylko zmiana nazwy”, jest w tym kontekście mocno naciągane i ryzykowne.

Reklama

Jest też i inny argument: środki w ramach Polski Wschodniej można przeznaczyć na wiele celów związanych np. z rozwojem gospodarki, turystyki, kultury itp. oraz wsparcia rozwoju gospodarczego regionu. Co więcej: te środki są dotacją (beneficjent dostaje około od 60 do nawet 100 procent wartości inwestycji, a różnicę pokrywa ze środków własnych). Tymczasem Pakt Przygraniczny, Tarcza Wschodnia czy Safe to bardziej pożyczki, które kiedyś trzeba będzie spłacać. No i jeszcze jedna kwestia: pieniądze można przeznaczyć wyłącznie na cele i sprawy związane ze zwiększeniem bezpieczeństwa. Różnica jest bardziej niż zauważalna. 

- Poza tym te programy, o których mówi marszałek Prokorym oraz Tarcza Wschodnia czy program Safe to miały być pieniądze dodatkowe, a nie zamiast Polski Wschodniej. Miały być sumą. Tymczasem mamy kawałek zamiast całości. To istotna różnica. Dziwię się, że marszałek Prokorym tego nie dostrzega i potwierdza, że to się dzieje za jego wiedzą i wolą - podkreśla Kosicki.   

Reklama

Będzie podział na lepsze i gorsze Podlaskie?

Brak Strategicznej Interwencji „Polska Wschodnia” w strategii do 2035 roku to nie tylko problem księgowy. To ryzyko powstania „Podlaskiego dwóch prędkości”. Jeśli wsparcie zostanie ograniczone tylko do pasa przygranicznego, takie ośrodki jak Łomża czy zachodnie powiaty województwa zostaną odcięte od strumienia pieniędzy, które dotąd pozwalały im gonić resztę kraju.

Radni PiS podkreślają, że „Trudne Sąsiedztwo” (proponowana nowa nazwa lub instrument) to instrument ratunkowy, a nie rozwojowy. Polska Wschodnia była programem, który stawiała na innowacje, eksport i nowoczesny transport. Zamiana potężnego programu rozwojowego na „rekompensatę za straty przygraniczne” to degradacja całego regionu. Bez Polskiego Wschodniej Podlaskie traci swój unikalny status w skali kraju, stając się jednym z wielu regionów walczących o ogólną pulę środków.

Reklama

Apel o jedność: Czy głos regionu zostanie usłyszany?

Sejmik Województwa Podlaskiego przyjął już stanowisko w sprawie utworzenia Strategicznej Interwencji „Polska Wschodnia” w dokumentach krajowych. Przewodniczący Cieślukowski podkreślał, że nieuzasadnione pominięcie części regionu w przyszłych programach wsparcia będzie błędem historycznym. Wygląda na to, że marszałek Prokorym zapomniał lub zlekceważył to co uchwalił Sejmik i będzie teraz tłumaczył całe zamieszanie zmianą nazwy funduszy. Tymczasem - jak wykazaliśmy powyżej - to zupełnie co innego. 

Sprawa jest dynamiczna. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej twierdzi, że opiera się na „zrównoważonym rozwoju”, ale dla mieszkańców regionu to pojęcie zbyt abstrakcyjne, by zastąpiło konkretne miliardy na drogi, uczelnie i firmy. Walka o to, czy Podlaskie pozostanie jednolitym beneficjentem wsparcia, czy zostanie rozbite na „strefy”, rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach.

Reklama

Dla regionu brak „Polskiej Wschodniej” to gigantyczna strata – finansowa, prestiżowa i rozwojowa. Czy władzom województwa uda się przekonać rząd w Warszawie do zmiany kursu, zanim strategia zostanie ostatecznie zatwierdzona? Czas ucieka, a stawka nigdy nie była wyższa.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/02/2026 19:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama