Reklama

Białoruś nie odpuszcza. Dzień po dniu nad podlaskie nadlatują balony. Kiedy kolejny w centrum miasta?

Mieszkańcy województwa podlaskiego po raz kolejny obudzili się w rzeczywistości, w której bezpieczeństwo ich domów i naszego nieba było wystawiane na próbę. W nocy z piątku na sobotę (30/31 stycznia 2026 r.) polskie systemy radiolokacyjne wykryły kolejną falę obiektów wlatujących w naszą przestrzeń powietrzną z terytorium Białorusi. Choć wojsko uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą, dla nas – mieszkańców regionu – to już niemal codzienna odsłona niebezpiecznej gry pozorów. Kilkanaście dni temu ważący 40 kilogramów balon spadł na trawnik w centrum Białegostoku. W tej sytuacji pytanie o bezpieczeństwo mieszkańców, nad których głowami lecą balony z takimi pakunkami zaczyna być w centrum uwagi.

Od grudniowych prowokacji po desant na Włókienniczą

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) wydało w sobotę rano komunikat, który staje się już smutną rutyną: loty obiektów, najprawdopodobniej balonów, były nieprzerwanie monitorowane. Aby uniknąć ryzyka, ponownie wprowadzono czasowe ograniczenia dla lotnictwa cywilnego nad województwem podlaskim.

Na łamach portalu Dzień Dobry Podlaskie od tygodni alarmujemy, że incydenty te to nie przypadek, lecz zaplanowana eskalacja. Przypomnijmy, że grudzień i styczeń obfitowały w podobne zdarzenia. Najbardziej jaskrawym przykładem bezczelności działań ze strony wschodniej był incydent, o którym informowaliśmy jako pierwsi – kiedy to jeden z białoruskich balonów wylądował niemal w centrum Białegostoku, przy ul. Włókienniczej. O ostatnim nalocie pisaliśmy TUTAJ, a o grudniowej TUTAJ. Natomiast o balonie w centrum stolicy województwa podlaskiego TUTAJ.

Reklama

To, co początkowo niektórzy brali za niegroźne balony meteorologiczne czy amatorski przemyt papierosów, dziś nabiera znacznie poważniejszego wymiaru. Choć strona litewska, również borykająca się z tym problemem (czego efektem było niedawne zamknięcie lotniska w Wilnie), wskazuje na wątek przemytniczy, polskie służby i eksperci ds. obronności nie mają złudzeń: to klasyczna wojna hybrydowa.

Balony jako forma wojny hybrydowej

Dlaczego te, wydawałoby się, prymitywne obiekty są tak groźne? Redakcja Dzień Dobry Podlaskie - za ekspertami - wielokrotnie wskazywała na zagrożenia płynące z tej formy agresji. Po pierwsze, każdorazowe pojawienie się balonów wymusza reakcję wojska – angażuje drogie systemy radiolokacyjne i zmusza do paraliżowania ruchu cywilnego. To generuje koszty i testuje naszą cierpliwość oraz czas reakcji.

Reklama

Po drugie, to testowanie szczelności naszych systemów obrony. Balony, ze względu na swoją konstrukcję, są trudne do wykrycia przez tradycyjne radary. Białoruski reżim sprawdza, w którym miejscu nasze niebo jest „najbardziej miękkie”. Po trzecie wreszcie, to próba zastraszenia lokalnej społeczności. Lądowanie obiektu w środku miasta, tak jak miało to miejsce na Włókienniczej, ma budować poczucie, że granica jest iluzją, a zagrożenie może spaść z nieba w każdej chwili.

Litewski scenariusz w polskim wydaniu

Sytuacja na Litwie, gdzie balony doprowadziły do tymczasowego paraliżu najważniejszego lotniska w kraju, powinna być dla nas ostatecznym ostrzeżeniem. Tamtejsze władze wprost oskarżają Alaksandra Łukaszenkę o sterowanie tym procesem. Splot „bezpieczniacko-mafijny”, o którym wspominał szef polskiego MSZ Radosław Sikorski, wykorzystuje przemytników jako „żywą zasłonę” dla działań wywiadowczych i prowokacyjnych.

Reklama

Na naszym portalu nieustannie ostrzegamy: nie dajmy się zwieść narracji o „zagubionych balonach z papierosami”. To celowe działanie mające na celu destabilizację regionu. Wojsko zapewnia, że nie odnotowano bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju, ale sam fakt, że w sobotni poranek samoloty cywilne znów musiały omijać Podlasie, świadczy o skuteczności tej hybrydowej presji.

Co dalej z bezpieczeństwem regionu?

DORSZ (Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych) pozostaje w stałym kontakcie ze służbami, a systemy radiolokacyjne pracują na najwyższych obrotach. Jednak mieszkańcy województwa podlaskiego mają prawo pytać: jak długo nasze niebo będzie polem manewrów dla białoruskich prowokatorów? Czy doczekamy się rozwiązań, które pozwolą neutralizować te obiekty szybciej i skuteczniej, zanim dotrą nad nasze domy?

Reklama

Będziemy dla Państwa monitorować tę sytuację. Zachęcamy do śledzenia aktualizacji na Dzień Dobry Podlaskie – będziemy informować o każdych kolejnych ograniczeniach w ruchu lotniczym oraz o tym, jak nasze wojsko radzi sobie z tym „niechcianym desantem”. W tej hybrydowej wojnie informacja jest naszą pierwszą linią obrony.

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama