Reklama

Nalot balonów z Białorusi: znowu to zrobili! Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Znowu! To już trzeci kolejny masowy nalot balonów z Białorusi nad teren województwa podlaskiego. Przypomnijmy: w noc wigilijną nadleciało aż 60 balonów znad wschodniej granicy. Następny raz balony ze wschodu naruszyły polską przestrzeń powietrzną w nocy z 16 na 17 stycznia. Wówczas jeden z nich spadł w ścisłym centrum Białegostoku. W nocy ze środy na czwartek (28-29 stycznia) kolejny raz wleciało kilkadziesiąt balonów. Kiedy to się skończy?

Trzeci nalot - znowu prawie 50 obiektów

Tej nocy mieszkańcy województwa podlaskiego kolejny raz dowiedzieli się, że nocą ze środy na czwartek (28/29 stycznia 2026 r.) polskie systemy radiolokacyjne wykryły obiekty wlatujące w naszą przestrzeń powietrzną z terytorium Białorusi. Choć wojsko uspokaja, że to „tylko balony”, incydent wymusił wprowadzenie nadzwyczajnych procedur i czasowe zamknięcie nieba dla lotów cywilnych nad naszym regionem.

To już kolejna taka sytuacja w ostatnich miesiącach, o czym regularnie informujemy na łamach portalu Dzień Dobry Podlaskie. O zdarzeniu w grudniu pisaliśmy TUTAJ.

Reklama

Czy w podlaskim są białoruscy agenci?

O tym co zdarzyło się 17 stycznia TUTAJ. Napisaliśmy też, że według naszych informacji te działania to żaden przemytniczy proceder ale świadome i przemyślane działania reżimu Aleksandra Łukaszenki - TUTAJ

Scenariusz niemal zawsze jest identyczny: noc, naruszenie granicy, komunikaty o monitorowaniu obiektów i ostateczna konkluzja, że nie stanowiły one realnego zagrożenia militarnego. Jednak powtarzalność tych zdarzeń budzi coraz większą irytację i pytania o skuteczność ochrony naszego nieba przed prowokacjami reżimu Łukaszenki. Co równie ważne: odnajdujemy ledwie jedną czwartą balonów, które przekroczyły granicę. Pozostała część najprawdopodobniej wpada w ręce osób, które są w kontakcie z białoruskimi służbami wysyłającymi balony nad granicą. A to nasuwa oczywiste pytanie: czy na terenie Polski działają bezkarnie agenci z Białorusi, którzy - poza przyjmowaniem "przemytniczych" balonów - świadczą też inne usługi dla sąsiadów ze wschodu? I czy nasze służby osiągnęły już jakieś sukcesy w kwestii ich namierzenia? Bo kolejne fale balonów, które nie są odnajdywane przez Polaków budzą wątpliwości co do naszego bezpieczeństwa. 

Reklama

„Obiekty o charakterze balonów” paraliżują ruch cywilny

Z oficjalnego komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) wynika, że obiekty dryfowały zgodnie z warunkami meteorologicznymi. Choć nie posiadały własnego napędu, ich obecność wymusiła restrykcje, które odczuli użytkownicy przestrzeni powietrznej w naszym województwie.

Wprowadzone ograniczenia dla lotów cywilnych miały charakter prewencyjny. Chodziło o zapewnienie pełnej swobody operacyjnej wojskowym systemom rozpoznawczym i uniknięcie ryzyka kolizji. Mimo sprawnie przeprowadzonej akcji, dla mieszkańców regionu to kolejny sygnał, że żyjemy w cieniu nieustannej wojny hybrydowej. Jak zauważył w Brukseli szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, balony to „kolejna odsłona brudnej gry Mińska przeciwko Warszawie”, mająca na celu testowanie naszych systemów i sianie niepewności.

Reklama

Kolejne prowokacje, ten sam problem: Gdzie jest postęp?

Na łamach Dzień Dobry Podlaskie wielokrotnie analizowaliśmy problem wykrywania i neutralizacji tego typu obiektów. Balony meteorologiczne czy obserwacyjne, ze względu na swoją konstrukcję (mała skuteczna powierzchnia odbicia radarowego, brak silnika emitującego ciepło), są niezwykle trudnym celem dla tradycyjnych systemów obrony przeciwlotniczej.

Niestety, mimo upływu czasu i dziesiątek podobnych incydentów, trudno mówić o przełomie w kwestii radzenia sobie z tą specyficzną formą prowokacji. Każdy taki wlot zmusza naszą armię do angażowania kosztownych środków – od pracy stacji radiolokacyjnych, przez gotowość par dyżurnych F-16, aż po blokowanie nieba dla komercyjnych samolotów. To klasyczny przykład działań asymetrycznych: tani balon zmusza państwo NATO do uruchomienia procedur wartych miliony złotych. Eksperci wskazują, że brak postępu w skutecznej, niskokosztowej neutralizacji takich obiektów (np. zanim wlecą głęboko nad terytorium kraju) jest wodą na młyn dla białoruskich służb.

Reklama

Czy balony to realne zagrożenie?

Choć wojsko deklaruje, że obiekty nie posiadały ładunków niebezpiecznych, zagrożenia wynikające z ich nalotów są wielowarstwowe:

  1. Zagrożenie dla ruchu lotniczego: Nieplanowane obiekty na trasach przelotów to ryzyko katastrofy w ruchu cywilnym.

  2. Rozpoznanie systemów: Wypuszczając balony, Białorusini monitorują, w jakim czasie reagują polskie radary i gdzie znajdują się luki w systemie obserwacji.

  3. Wojna psychologiczna: Częste alarmy i restrykcje mają budować w mieszkańcach Podlasia poczucie braku bezpieczeństwa i oswoić nas z naruszaniem suwerenności nieba.

    Reklama
  4. Ryzyko prowokacji "false flag": Pod pozorem balonu meteorologicznego może zostać wysłany obiekt przenoszący sprzęt szpiegowski lub inne niebezpieczne materiały.

Podlasie pod specjalnym nadzorem: Sikorski o balonach znad Białorusi

Kolejne incydenty z balonami naruszającymi przestrzeń powietrzną nad Podlasiem wywołały stanowczą reakcję rządu. Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski, komentując sprawę w Brukseli, nie gryzł się w język. Według ministra to celowe działanie Mińska wymierzone w Polskę.

Białoruś prowadzi wojnę hybrydową z naszym krajem. To jest kolejna odsłona tej wojny. [...] To pokazuje naturę reżimu, taki splot bezpieczniacko-mafijny – podkreślił Sikorski.

Reklama

Szef dyplomacji zaznaczył, że wcześniej podobne prowokacje dotykały Litwę, a teraz uderzają bezpośrednio w nasz region. Choć wojsko zapewnia o braku zagrożenia militarnego, incydenty te zmuszają do paraliżu ruchu cywilnego nad naszym województwem i testują naszą czujność.

Obecnie sytuacja nad województwem podlaskim wróciła do normy, a ograniczenia w ruchu lotniczym zostały zniesione. DORSZ zapewnia, że pozostaje w stałym kontakcie ze służbami wywiadowczymi i monitoruje aktywność po drugiej stronie granicy. Jednak dla nas, mieszkańców regionu przygranicznego, „balonowa wojna” staje się uciążliwą codziennością. 

Reklama

O tym, że nasz region objęty jest szczególnym nadzorem polskich służb mówił Paweł Krutul, wicewojewoda podlaski, który zapewniał, że każdy wlot balonów jest dostrzeżony i są one w dużym stopniu kontrolowane. 

Pytanie o to, jak długo będziemy jedynie „monitorować” zamiast skutecznie zniechęcać Mińsk do takich działań, pozostaje otwarte. Redakcja Dzień Dobry Podlaskie będzie nadal śledzić ten temat, czekając na konkrety dotyczące wzmocnienia ochrony pasywnej i aktywnej naszego nieba. Pytanie brzmi kiedy kolejny raz nasz region czeka kolejna fala balonów znad Białorusi i co tym razem będą one zawierały? 

Reklama

A co Wy sądzicie o nalotach balonów znad Białorusi oraz jak Polska powinna na to reagować? 

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/01/2026 17:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama