Zbigniew Wojno. Do 31 stycznia 2026 prezes spółki PKS Nova, w której - mimo sprzedaży cennych nieruchomości - wypracował ogromną stratę. Walczyły z nim wszystkie związki zawodowe, wkurzył wielu samorządowców i zlikwidował ponad 100 połączeń. Zrezygnował na początku stycznia i - jak zapowiadał marszałek Łukasz Prokorym - miał odejść. Pozostał w spółce, która od 1 lutego nie ma prezesa. Największą firmą transportową w regionie rządzi Adam Byglewski, prokurent samoistny. Pełni obowiązki prezesa, ale prezesem zostać nie może. Z przyczyn formalnych - brak odpowiedniego wykształcenia. Oto obraz PKS Nova anno domini 2026.
O rezygnacji Zbigniewa Wojny z fotela prezesa PKS Nova informował Łukasz Prokorym, marszałek województwa podlaskiego na początku stycznia. Na konferencji prasowej, na którą nasza redakcja - tradycyjnie już - nie została zaproszona (pisaliśmy o tym TUTAJ) powiedział:
Na koniec chciałbym podziękować panu prezesowi Zbigniewowi Wojno za jego pracę w spółce PKS Nowa. Był to w naszej ocenie dobry okres i działalność pana prezesa przyjęła się do wielu dobrych zdarzeń w spółce. Na pewno pan prezes będzie pracował w nowym miejscu, więc tego jeszcze nie wiemy gdzie, ale życzymy powodzenia też na nowej drodze zawodowej.
Reklama
I oto kolejny raz marszałek Prokorym mówi coś, co pozostaje w sferze pobożnych życzeń. Nowa droga zawodowa i nowe miejsce Wojny okazało się starym miejscem. A PKS Nova nie może sobie poradzić bez byłego prezesa, który w historii tej spółki jest pierwszym byłym jej szefem, który został pracownikiem po odejściu z funkcji.
Od razu oficjalnie zapewniam, że nie wierzę w plotki, że powrót Wojny do białostockiego KPK został zgodnie oprotestowany przez kierownictwo tej firmy i pracowników. Jestem sceptyczny wobec tych pogłosek, które przedstawiam tylko dla porządku. Niemniej - powrócił do PKS Nova w nowej roli.
- Pod koniec ostatniego tygodnia stycznia żegnał się z załogą i odbierał prezent pożegnalny. A 2 lutego odbierał skierowanie na badania lekarskie w kadrach i śmiał się, że za wcześnie go żegnaliśmy. Skandal! I tyle mam do powiedzenia i moje zdanie podziela wielu pracowników PKS Nova. Proszę o anonimowość, bo jego ludzie dalej tutaj pracują na kierowniczych stanowiskach, a ja chcę tu jeszcze popracować. A Wojno jest mściwy - mówił jeden z pracowników PKS Nova z Białegostoku.
Informację o zatrudnieniu Wojny potwierdziliśmy w spółce.
- Zbigniew Wojno będzie pełnił funkcję koordynatora ds transportu w PKS Nova. Warto też dodać, że pa Byglewski jako prokurent samoistny pełni obowiązki prezesa spółki - przekazała nam Olga Marszałek, rzecznik prasowy PKS Nova.
Jarosław Żaborowski, przedstawiciel związków zawodowych stwierdził
- Aż mi się nie chce wierzyć, że ten pan nadal pracuje w PKS-ie. Tyle szkód co on wyrządził to nie zrobił żaden jego poprzednik, a gdyby nie sprzedaż nieruchomości to strata za rok 2025 wynosiłaby ponad 10 milionów złotych. Pracownicy są zbulwersowani tym faktem, że on nadal trzyma się pracy w PKS - to słowa Jarosława Żaborowskiego szefujący Związkowi Zawodowemu Pracowników PKS w Suwałkach.
Reklama
Żaborowski poinformował nas też, że były prezes ponownie został uznany winnym w sądzie karnym za bezprawne zwolnienie go z pracy.
Jak widać rok 2026 w PKS Nova zaczął się od instytucjonalnego trzęsienia ziemi. Od 1 lutego stery w firmie przejął Adam Byglewski – założyciel transportowego giganta, firmy Adampol. Byglewski nie został jednak nowym prezesem (nieoficjalnie, bo nie spełnia wymogów związanych w wykształceniem), a prokurentem samoistnym. W praktyce oznacza to, że ma pełną władzę nad spółką i może podejmować kluczowe decyzje bez czekania na obsadzenie stanowiska prezesa. Tyle, że samoistny prokurent to jednak nie prezes, co w trudnej sytuacji PKS Nova ma duże znaczenie. Dlaczego? Ano prokurent może samodzielnie reprezentować spółkę, podpisywać umowy, zaciągać kredyty i zatrudniać pracowników. Prokurent nie może jednak zbyć przedsiębiorstwa, oddać go do korzystania ani sprzedać lub obciążyć nieruchomości (musi mieć specjalne pełnomocnictwo). Zostaje też sprawa odpowiedzialności. Prokurent - co do zasady - nie odpowiada własnym majątkiem za zobowiązania spółki (art. 299 ksh nie stosuje się do prokurentów). Odpowiada kontraktowo wobec spółki za wyrządzoną szkodę tylko na zasadzie zawinienia. Zasadniczo jego swoboda działania - tak jak i odpowiedzialność - jest dużo mniejsza.
Przejęcie rządów na PKS przez Byglewskiego przyjęto z nadzieją. Tyle, że mimo ogromnego doświadczenia i pierwszych kroków jakie już podjął nawiązując rozmowy z samorządowcami, którzy zrażeni do poprzedniego szefa spółki nie chcieli ustalać zasad współpracy. Dodatkowo: przywracając niektóre połączenia nie jest on prezesem spółki więc może mieć nieco pod górę. PKS Nova nie ma pełnoprawnego szefa, a "tylko" zarządcę, a to spora różnica.
Sytuacja, w jakiej Byglewski przejmuje PKS Nova, jest – delikatnie mówiąc – trudna. Mimo sprzedaży cennych nieruchomości w Wysokim Mazowieckim i Zambrowie spółka zakończyła 2025 rok stratą przekraczającą 2,5 miliona złotych. Przypomnijmy: według deklaracji byłego już prezesa pieniądze ze sprzedaży nieruchomości miały być przeznaczone na budowę nowej bazy oraz wkład własny w projekty finansowe w UE (np. zakup autobusów). Na razie poprawiły wynik finansowy za poprzedni rok.
Sprawą odrębną jest los samych nieruchomości. Według naszej informacji - PKS Nova - choć miała na to jeszcze wiele miesięcy - już pod koniec roku przekazała nieruchomości nowym właścicielom. Według nieoficjalnych informacji spółka w Wysokiem Mazowieckiem płaci za korzystanie z miejsca do parkowania dla swoich autobusów. Czy to racjonalne i zasadne - zostawiam ocenie Czytelników.
Ustępujący prezes Zbigniew Wojno tłumaczył, że podejmował „decyzje trudne, ale konieczne”. Wskazywał na fatalny stan finansów, który przez osiem lat pochłonął 80 milionów złotych dotacji, nie przynosząc trwałej poprawy. Strategia Wojno opierała się na brutalnej selekcji: co nie zarabia, idzie pod nóż. W efekcie siatka połączeń skurczyła się z 475 do niespełna 300 linii. Dla tysięcy mieszkańców mniejszych miejscowości w regionie oznaczało to jednak komunikacyjne wykluczenie. Wywołało to oburzenie mieszkańców, które z kolei przestraszyło polityków rządzących regionem.
Największym problemem byłego prezesa było jednak to, że sam ograniczył sobie możliwości zarobkowania na współpracy z samorządowcami. PKS przegrywał przetargi na przewóz dzieci, na transport publiczny na terenie gmin i powiatów, a największą porażką był bojkot Funduszu Rządowego Połączeń Autobusowych przez wójtów, burmistrzów i starostów. Wszystko to przez spalenie sobie mostów na początku swojego urzędowania i bardzo kiepskie relacje z samorządami. Dodatkowo - mimo aż 80 milionów dofinansowania - nie rozwiązał żadnego z problemów spółki, a jedynie stworzył nowe.
Zatrudnienie Wojno w PKS Nova to swoisty paradoks, a osoba byłego prezesa znowu wywołuje wrzenie wśród załogi i opozycji w sejmiku. Krytycy byłego szefa spółki zauważają, że nowa posada to nagroda za „brudną robotę”, jaką było wygaszanie linii, za co zarząd województwa nie chciał brać bezpośredniej odpowiedzialności. Paradoksem jest też nazwa stanowiska: likwidator ponad 100 połączeń autobusowych teraz zajmie się koordynowaniem transportu w spółce.
W tej sytuacji jak ironia brzmią podziękowania marszałka Łukasza Prokoryma dla Wojny za „dobry okres” i „wiele dobrych zdarzeń”. W zestawieniu z interwencjami wściekłych samorządowców i pasażerów brzmi niemal jak drwina. Zresztą: konflikt z włodarzami gmin i powiatów był jednym z powodów upadku wizerunku spółki. Gminy oskarżały prezesa o zbyt późne wysyłanie ofert współpracy i brak chęci do dialogu.
No i pozostaje jeszcze kwestia wiarygodności. Otóż Zbigniew Wojno kilka razy odżegnywał się oficjalnie od partyjnej przynależności do PO, a fakt, że przed laty kandydował na radnego z list tej partii wręcz bagatelizował. Tymczasem podczas niedawnych wyborów białostockiego koła nr 3 Koalicji Obywatelskiej, gdzie podczas wyborów pozował do zbiorowego zdjęcia (foto pochodzi z profilu FB Krzysztofa Truskolaskiego). Przynależność do partii nie deprecjonuje (przynajmniej nie powinna), tyle że skoro się publicznie zaprzeczało politycznym związkom to pytanie o wiarygodność jest otwarte.
Nowy prokurent, Adam Byglewski, zapowiada zupełnie inny kurs. Jako doświadczony praktyk transportu wie, że bez porozumienia z lokalnymi samorządami PKS Nova nie przetrwa.
– Trzeba będzie zobaczyć, jak możemy się porozumieć z tymi, którzy do tej pory nie chcieli tego porozumienia – mówił Byglewski tuż po objęciu funkcji.
Jego zadaniem na najbliższe miesiące będzie analiza tego, co zostało z siatki połączeń, oraz znalezienie nowego modelu finansowania. Byglewski musi ugasić pożary w relacjach z powiatami, które czują się przez PKS Nova zlekceważone. Nadzieje pokładane w jego nazwisku są ogromne, ale cudów nie będzie – na ten moment zapowiedziano, że odwołane z nowym rokiem kursy nie wrócą szybko na trasy.
Działania zarządu województwa i roszady personalne w PKS Nova budzą sprzeciw radnych Prawa i Sprawiedliwości. Artur Kosicki, radny sejmiku i były marszałek, nie gryzie się w język:
– To są dziwne informacje, szczątkowe dla opinii publicznej. Chcemy poznać uzasadnienie, czy spółka robiła wcześniej jakieś analizy przed likwidacją połączeń. Jeśli tak, chcemy je zobaczyć – grzmiał Kosicki, zapowiadając interpelację.
Radni PiS chcą wiedzieć, dlaczego samo województwo nie złożyło odpowiednich wniosków o dopłaty z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych w takim zakresie, by uratować zagrożone linie, choć mogło to zrobić. Pytają też o zasadność zatrudnienia byłego prezesa jako koordynatora, widząc w tym brak konsekwencji i marnowanie środków w spółce, która walczy o przetrwanie.
Dla przeciętnego mieszkańca województwa podlaskiego personalne roszady w gabinetach przy ul. Bohaterów Monte Cassino mają drugorzędne znaczenie. Kluczowe jest pytanie: czy autobus przyjedzie? Na razie odpowiedź brzmi: niekoniecznie.
PKS Nova wkracza w nowy etap bez prezesa, ale z potężnym prokurentem i byłym prezesem w roli doradcy-koordynatora. Czy to zestawienie pozwoli spółce wyjść na prostą, czy jedynie przedłuży agonię przewoźnika, który od lat nie potrafi znaleźć na siebie pomysłu? Adam Byglewski ma wiedzę i autorytet, by uzdrowić sytuację, ale czasu i pieniędzy w kasie ubywa z każdym kilometrem.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze